Gnieźnieńskie antywidokówki i antymetaforyczne wiersze

W Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego odbyło się spotkanie poetyckie z Maciejem Krzyżanem połączone z otwarciem wystawy fotografii Krzysztofa Szymoniaka.
Można było przypuszczać, treat że w galerii przy ul. Chocimskiej 5 będzie w czwartkowy wieczór pustawo. Bohaterami wieczoru mieli być bowiem artyści z Gniezna, medications w naszym mieście znani tylko garstce osób. Tymczasem w piwnicznej izbie nobilitowanej przez współgalerników do roli sali wystawowej było pełno. Jak się okazało, mind prawie połowę krzeseł zajęli członkowie rodzin oraz przyjaciele Macieja Krzyżana i Krzysztofa Szymoniaka, którzy specjalnie przyjechali z Gniezna, a także Poznania, Wągrowca i Sopotu.

Fot. (jn)Fot. (jn)Fot. (jn)Fot. (jn)

Fot. (jn)Fot. (jn)Fot. (jn)Fot. (jn)

To nie jedyne zaskoczenie, jakie przeżyli stali bywalcy spotkań w Galerii Autorskiej Jana Kaji i Jacka Solińskiego. Wszyscy są przyzwyczajeni do przyjętej formuły, polegającej na koegzystencji słowa i obrazu. Odbywa się spotkanie z poetą, a tło do odczytywanych utworów stanowią wiszące na ścianach obrazy, grafiki bądź fotografie drugiego bohatera wieczoru. Wszyscy też są przyzwyczajeni do tego, że literat ze swadą dzieli się swoimi przemyśleniami (chyba że nazywa się Wojciech Banach, którego kijem nawet nie zmusi się do wygłoszenia dłuższej kwestii), natomiast malarz, grafik bądź fotograf zadawalają się wypowiedzeniem kilku słów, a przez resztę spotkania przysłuchują się temu, co mówi literat.

Dlatego kompletne zaskoczenie stanowiło odwrócenie ról. Maciej Krzyżan siedział przy stoliku i milczał, a słowa płynęły z ust Krzysztofa Szymoniaka. A działo się tak, ponieważ elokwentny mówca nim zajął się fotografowaniem, pisał wiersze, czyli był literatem. Mało tego, był w pewnym sensie nauczycielem Macieja Krzyżana.

Nasze doświadczenia gnieźnieńskie sprawiają, że jesteśmy zachwyceni salą wypełnioną po brzegi. W Gnieźnie to się nie zdarza. W związku z tym spotkań poetyckich w Gnieźnie nie organizujemy ? powiedział na wstępie Krzysztof Szymoniak, a potem opowiadał o swoich fotografiach, które nazywa lirycznym dokumentem.

Artysta wyznał, że patrzy na Gniezno z poetycką wrażliwością. Na jego zdjęciach nie ma zgiełku, nie ma ludzi, panuje liryczna cisza. Przygnębiają go sztampowe albumy miasta, w których na sto sposobów pokazywana jest katedra i nie widać w nich żadnej ambicji fotograficznej.

Moje antywidokówki nie są antygnieźnieńskie. One powstały z miłości do krajobrazu miejskiego Gniezna. Ale z miłości, z którą trudno się przebić do sfery publicznej. Ponieważ w Gnieźnie jak coś ma być ładne, to ma być ładniuchne, gemütlich ? mówił Krzysztof Szymoniak.

Goszczący w Bydgoszczy fotograf dalszą część swojego wystąpienia poświęcił drugiemu bohaterowi spotkania. Panowie poznali się dawno temu. Maciej Krzyżan był wtedy licealistą, a Krzysztof Szymoniak początkującym poetą i prowadził klub literacki w bibliotece miejskiej. Przed kilkoma latami zamieszkali przy tej samej ulicy i zaczęli się częściej spotykać. Pewnego razu Maciej Krzyżan pokazał mu wiersze, które pisał do szuflady, a przyszły fotograf uznał, że trzeba je wydrukować i skierował poetę do wydawnictwa. Tak doszło do wydania książki poetyckiej pt. ?Okruchy?, która zawierała wybór utworów z minionego dwudziestolecia. To było sześć lat temu. Maciej Krzyżan wydał od tamtego czasu następne trzy tomiki poetyckie, które zostały wysoko ocenione przez znawców literatury.

Jego wiersze są rozpoznawalne, wolne od wszelkiej barokowości, od ozdobników, nadmiaru frazeologii ? komplementował młodszego kolegę Krzysztof Szymoniak. Sporą porcję utworów uczestnicy mogli poznać, gdyż część odczytał ich autor, a część Mieczysław Franaszek.

Maciej Krzyżan jest oszczędny w słowach, zarówno występując publicznie, jak i w poezji. W jego wierszach nie ma zbytecznych słów. Poetyckie credo uczynił z komunikatywności. Oryginalność Krzyżana polega na byciu sobą i pisaniu o własnych przeżyciach w sposób czyniący z nich doświadczenie wspólnotowe. Studiując filologię polską, poznał całą paletę środków poetyckiego wyrazu, ale wybrał własną drogę. Nie wstydzi się mistrzów, a czasami do nich ostentacyjnie nawiązuje. Tak się dzieje w cyklu wierszy, których bohaterem jest Pan Memento. Podczas spotkania w Galerii Autorskiej odczytał je Mieczysław Franaszek. Oto utwór pt. ?Pan Memento i przewrotność myśli?:

Błogosławieni niechaj będą cisi,
Albowiem za ich przyczyną
Nasze zmęczone uszy znajdują odpocznienie.

Błogosławieni niechaj będą pokorni,
Albowiem dzięki nim
Nam dla równowagi wolno kosztować dumy.

Błogosławieni niechaj będą ubodzy duchem,
Albowiem wobec ich ducha
Nasz prezentuje się zupełnie nieźle.

Błogosławieni niechaj będą pokrzywdzeni,
Albowiem gdyby nie oni
Kolekcja naszych zasług byłaby znacznie uboższa.

Błogosławieni niechaj będą ci, którzy płaczą,
Albowiem to właśnie oni
Także nasze dźwigają ciężary.

– Na co dzień Pan Memento myśli zupełnie inaczej,
Od czasu do czasu lubi jednak być przewrotny,
Ot tak, na złość wszystkiemu i wszystkim.
Wybaczmy mu więc i tę niewiele znaczącą chwilę
słabości.

Kiedy wiersze czytał biegły w tej sztuce Mieczysław Franaszek, przysłuchujący się im autor był zapewne ciężko zdumiony. Nie zdawał sobie chyba sprawy z tego, jak wielki potencjał interpretacyjny kryją jego utwory i ile z nich można wykrzesać ekspresji.

*artykuł został opublikowany w:
http://bydgoszcz24.pl/artykul/gnieznienskie-antywidokowki-i-antymetaforyczne-wiersze

Ewa Starosta

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


8 × dwa =