„Niebieska broda”, czyli dlaczego nie należy tłumaczyć baśni braci Grimm z języka rosyjskiego?

Dzisiejszy tekst w zakładce ?Kto się boi braci Grimm?? jest wyjątkowo obszerny. Jest to jednak tekst krytyczny, ask więc musi mieć wiarygodne uzasadnienie, żeby nie powstało wrażenie, że jedna tłumaczka baśni braci Grimm bezpodstawnie atakuje inne polskojęzyczne wydanie tych samych baśni.
***
W roku 2012, gdy w Niemczech hucznie obchodzono dwusetną rocznicę pierwszego wydania baśni braci Grimm, w Polsce, krótko przed Bożym Narodzeniem, pojawiła się niespodziewanie książka: Bracia Grimm. Wszystkie baśnie i legendy (Warszawa: REA). Było to o tyle zaskakujące, gdyż wydanie to pojawiło się raptem dwa lata po innej pełnej edycji baśni braci Grimm (Baśnie dla dzieci i dla domu, Poznań: Media Rodzina, 2010), a jak dotąd pełne wydania oryginalnego zbioru baśni zatytułowanego Kinder- und Hausmärchen były w Polsce rzadkością.

DSC02957

Od razu zwraca uwagę, że wydawnictwo REA nigdzie nie podaje źródła przekładu. Należy tu zaznaczyć, że informacja o źródle przekładu jest w przypadku baśni braci Grimm niezwykle istotna, zważywszy na ich kolejne edycje i zmiany redakcyjne, jakim podlegały na przestrzeni lat (od I wydania w 1812 r. do VII wydania w roku 1857). Ponadto informacja o tytule oryginału jest informacją standardową w przypadku tłumaczeń literatury pięknej, więc jej brak stwarza wrażenie działania zamierzonego. Z jakiego powodu czytelnik nie powinien wiedzieć, co stanowiło podstawę najnowszego przekładu baśni braci Grimm?

Odpowiedź daje nazwisko tłumaczki, która zgodnie z informacjami dostępnymi w Internecie jest rusycystką. Jednak trop personalny nie jest tutaj wcale kluczowy. O rosyjskim pochodzeniu tekstu świadczą bowiem niechlubne błędy ? przede wszystkim w zakresie ortografii nazw własnych, które jednoznacznie zdradzają, iż ich źródłem była transkrypcja poprzez język rosyjski.

Najwyraźniej samo wydawnictwo było świadome, że ujawnienie, iż nowe wydanie baśni braci Grimm zostało wykonane z języka rosyjskiego, czyli niebezpośrednio z oryginału, będzie z punktu widzenia marketingu nierozsądne. Oczywiście wydawnictwo ma prawo do takiego przemilczenia, jednak potężna ilość błędów językowych i translatorskich, wynikająca z przekładu poprzez trzeci język, czyli tzw. ?langue pivot?, sprawia, że również czytelnik ma prawo rozliczyć wydawnictwo z tych błędów. Warto w tym miejscu podkreślić, że przekłady pośrednie poprzez trzeci język mają swoje (ograniczone) uzasadnienie wyłącznie wobec tzw. języków mniejszych, a trudno za taki uznać język niemiecki i w ten sposób uzasadnić konieczność przekładu baśni braci Grimm za pośrednictwem języka rosyjskiego.

Muszę dodać, że Wydawnictwo REA w prywatnej korespondencji udzieliło mi szczegółowej odpowiedzi na pytanie o źródło przekładu. Zgodnie z listowną informacją wydawcy są to: >Baśnie zebrane przez braci Grimm, tłumaczenie pod redakcją P. N. Polewoja, wydanie A. F. Marksa w Sankt-Petersburgu, bez wzmianki roku wydania (zezwolenie cenzury z dnia 24. 02. 1893), Biblioteka Ilustrowana ?Niwy?<.

1. Przedmowa do Wszystkich baśni i legend i co z niej wynika
Omawiane wydanie zostało poprzedzone kilkustronicową przedmową zatytułowaną Kilka słów o baśniach braci Grimm i samych autorach. Przedmowa jest anonimowa, więc można założyć dwojakie źródło: albo jest to przedmowa z wydania rosyjskiego albo wydawnictwo REA zleciło napisanie przedmowy do wydania polskiego. Wiele wskazuje, że poprawna jest odpowiedź pierwsza, bowiem przekład w wielu miejscach zawiera nieporadne kalki z języka rosyjskiego, a treść ośmiostronicowej przedmowy zawiera informacje już nieaktualne, pisane z perspektywy XIX wieku. Te dwie kwestie skutecznie obniżają jakość całej (luksusowej) edycji i mogą służyć jako poglądowe źródło dla adeptów tłumaczenia, by wiedzieli, ?jak nie tłumaczyć?.

1.1 Błędna transkrypcja nazwisk
Na początek refleksja ogólna: w dobie Internetu i wszechobecnej wyszukiwarki Google musi dziwić, że książka ? wydana na pięknym papierze i w twardej okładce ? nad którą pracowały co najmniej dwie osoby (wymieniona z nazwiska tłumaczka i redaktorka), zawiera kardynalne błędy w pisowni nazwisk postaci dobrze znanych z historii literatury niemieckiej i obecnych także w polskim literaturoznawstwie (oraz Internecie). I tak błąd zawiera następujący cytat:

W 1803 r. znakomity niemiecki pisarz romantyk Ludwig Tik (1773-1853) wydał swój pierwszy zbiór. (s. 5)

Oczywiście chodzi tutaj o Ludwiga Johanna Tiecka, a forma ?Tik? jest pierwszym wskazaniem na źródło rosyjskie ? niemieckie nazwisko zostało przetranskrybowane na cyrylicę (?????? ?????? ???), a następnie ? bezkrytycznie ? przeniesione do alfabetu łacińskiego w zmienionej formie: Tieck ? ??? ? Tik. Podobnie rzecz się ma z nazwiskiem Dorothei Viehmann, która dostarczyła braciom Grimm materiałów do wielu baśni. W omawianym przekładzie czytamy:

Prawdziwym odkryciem okazała się chłopka ze wsi Niderzwern, znajdującej się w pobliżu Kassel. Była to pani Fimann. (s. 8)

I znowu łatwo rozpoznać tok myślenia autora przekładu: nazwisko ?Viehmann? zapisywane jest cyrylicą jako ???????? lub ????????, z czego powstała hybryda: ?Fimann?.

DSC02960

Znajdziemy tu także wiele drobnych, lecz irytujących przekłamań: niezwykle ważna dla baśni braci Grimm rodzina Hassenpflug zwie się tutaj ?Hassenpflung?, dyrektor szkoły Johann Georg Zinckhan to (bezimienny) ?Zinkhan?, a nazwisko rodowe żony Wilhelma Grimma zapisywane jest jako ?Wilde?, a nie ?Wild?, i na dodatek odmieniane jak nazwisko Oscara Wilde?a: ?Kiedy mieszkali w Hessen [sic!], rodzina Grimmów przyjaźniła się z rodziną miejscowego aptekarza Wilde?a, który miał pięć córek i jednego syna? (s. 7). Gdyby nawet rodzina zwała się ?Wilde?, a nie ?Wild?, należałoby przecież pisać o rodzinie ?aptekarza Wildego?, a nie ?Wilde?a?. Podobnie w innym miejscach mowa jest o ?rodzinie Wilde?ów? oraz o przyjaźni z ?Wilde?ami?.

DSC02961

1.2 Błędna topografia
Podobne błędy znajdziemy w zapisie nazw miejscowości. Niemiecka wieś ?Niederzwehrn?, gdzie mieszkała Dorothea Viehmann, zwie się tutaj ?Niderzwern?. Jednak o wiele bardziej razi następujący powtarzający się błąd:

Ród Grimmów należał do starych rodów wywodzących się z okolic Hessen. (s. 4)
Pół roku później zapisała obu braci do liceum w Hessen. (s. 4)
Kiedy mieszkali w Hessen, rodzina Grimmów przyjaźniła się z rodziną miejscowego aptekarza Wilde?a, który miał pięć córek i jednego syna. (s. 7)

?Hessen? to oczywiście niemiecka nazwa kraju, zwanego zgodnie z polską tradycją ?Hesją?. Natomiast tłumaczka uznaje ?Hessen? za miasto, a nie kraj (pisze bowiem o ?okolicach Hessen? oraz o ?liceum w Hessen?). Tymczasem ród Grimmów wywodził się z terenu Hesji, a bracia Grimm uczęszczali do słynnego Lyceum Fridericanium w mieście Kassel. Także w Kassel, a nie ?w Hessen?, zaprzyjaźnili się z rodziną aptekarza Wilda. Niestety forma ?Hessen? rodzi dalsze nieprzyjemne skutki i staje się punktem wyjścia dla przymiotnika ?hesseński?, chociaż ? jak się domyślamy ? chodziło o przymiotnik ?heski?:

Z pomocą przychodzi im ciotka, siostra matki, Henrietta Filipina Zimmer, dwórka hesseńskiej hrabiny. (s. 4)
Z Wilde?ami i Grimmami przyjaźniła się rodzina ministra ostatniego hessńskiego [sic!] urzędu wojskowego Ludwiga Hassenpflunga. (s. 8)

W innym miejscu bracia muszą opuścić ?Hannover?, chociaż w języku polskim obowiązuje spolszczona nazwa ?Hanower?:

? a pewnego razu z rozkazu kumberlandzkiego księcia Ernesta Augusta musieli w ciągu trzech dni opuścić Hannover. (s. 7)

Powyższe zdanie ciekawe jest także z innych względów: enigmatyczny ?kumberlandzki książę Ernest August? to po prostu król Hanoweru Ernest August I, książę Cumberland, panujący w Hanowerze w latach 1837-1851, a bracia Grimm nie tyle musieli na jego rozkaz opuścić ?Hannover? (w rosyjskim oryginale chodziło z pewnością o Królestwo Hanoweru, a nie o miasto Hanower), co Getyngę, gdzie byli profesorami (poniżej więcej o proteście ?siedmiu z Getyngi?). Nawet pobieżna znajomość biografii braci Grimm pozwoliłaby tłumaczowi przedmowy uniknąć także i tego typu błędów.

1.3 ?Ząb czasu?
Dzięki prywatnej korespondencji z wydawnictwem wiadomo, że przekład, a zapewne i przedmowa, opierają się na rosyjskim wydaniu baśni z końca XIX wieku. Szkoda, że w książce nie znajdziemy stosownej informacji, że tekst zatytułowany: Kilka słów o baśniach braci Grimm i samych autorach liczy ponad 100 lat. Szkoda, bo taka wskazówka wyjaśniłaby czytelnikowi, dlaczego ta przedmowa trąci myszką, a wiele z erudycyjnych szczegółów jest już nieaktualnych w świetle najnowszych rozpoznań historyków literatury. Już zdanie z pierwszego akapitu mówiące o ?starych, dobrodusznych narratorach? wędrujących ?po terytorium Niemiec? brzmi niezbyt precyzyjnie:

Dla większości z nas jawią się jako dwaj starzy, dobroduszni narratorzy i doświadczeni staruszkowie rozśmieszający lub straszący dzieci, zawsze z ciepłym uśmiechem. Nawet wielu studentów filologii uważa, że byli zbieraczami folkloru, którzy wędrowali po terytorium Niemiec i zapisywali baśnie opowiadane przez wiekowe staruszki. (s. 3)

Także informacje o źródłach baśni są już nieaktualne i ogólnikowe. Nie do końca jasne jest, co znaczy, że ?baśnie leżały pod nogami?:

Można rzec, że baśnie leżały po prostu pod nogami i nikomu do głowy nie przyszedł pomysł, żeby te historie, którymi zabawiały i układały do snu swoje pociechy mamy i babcie, mogą stać się częścią literatury niemieckiej, a później i światowej. (s. 6)

Oczywiście trzeba też zaznaczyć, że obydwa powyższe cytaty zawierają również błędy językowe (?jawić się dla kogoś?* zamiast ?jawić się komuś? czy: ?historie, którymi (?) układały do snu swoje pociechy mamy i babcie?*). Jednak ?ząb czasu? najbardziej widoczny jest w poniższym cytacie:

? a pewnego razu z rozkazu kumberlandzkiego księcia Ernesta Augusta musieli w ciągu trzech dni opuścić Hannover. (s. 7)

Jak już wspomniałam, w cytacie tym jest mowa o wydaleniu braci Grimm z Getyngi. Jakub i Wilhelm Grimm należeli do tzw. ?siedmiu z Getyngi?, którzy w roku 1837 zaprotestowali przeciwko uchyleniu liberalnej konstytucji przez króla Ernesta Augusta. W wyniku protestu bracia Grimm musieli opuścić Królestwo Hanoweru i stracili tym samym posady na uniwersytecie w Getyndze, przy czym w ciągu trzech dni granice królestwa musiał opuścić jedynie Jakub Grimm. Ich sytuacja zawodowa nie była łatwa i dopiero pomoc Fryderyka Wilhelma IV, króla Prus, który powołał ich w poczet członków Pruskiej Akademii Nauk, zapewniła im utrzymanie i stabilny byt. Jest zrozumiałe, że w wydaniu baśni dopuszczonym przez cenzurę carską, informacje o proteście ?siedmiu z Getyngi? zostały podane w sposób zawoalowany, by czytelnik nie mógł się dowiedzieć, z jakiego powodu bracia musieli w ciągu trzech dni opuścić ?Hannover?. Jednak w tekście, który został wydany ponad 100 lat później, w innym świecie i bez cenzury, powinno się znaleźć jakieś wyjaśnienie istotnego wydarzenia z życia braci Grimm, którzy w swojej ojczyźnie cenieni są także za ten odważny akt sumienia. Jednakże, zważywszy na wymienione wcześniej rażące błędy ortograficzne i gramatyczne, trudno się dziwić nonszalanckiemu podejściu tłumacza/redaktora.

1.4 Niejasności i niezręczności językowe
Tekst przedmowy zawiera wiele zdań brzmiących niezręcznie lub niejasno. Warto zacytować kilka z nich:

W 1803 r. znakomity niemiecki pisarz romantyk Ludwig Tik (1773-1853) wydał swój pierwszy zbiór Pieśni minnesingerów opracowane [sic!] z dialektu szwabskiego (południowa część ziem niemieckich)? (s. 5)

W zdaniu tym pojawia się nieszczęśliwa zbitka: ?zbiór Pieśni minnesingerów opracowane z dialektu szwabskiego?, a sformułowanie, iż dialekt szwabski pochodzi z ?południowej części ziem niemieckich? brzmi anachronicznie w czasach, gdy Niemcy funkcjonują jako jeden organizm państwowy w ostatecznie ustalonych granicach. Nie wiadomo więc, czym mogą być dzisiaj owe ?ziemie niemieckie?. Zabawne wrażenie robi także następujące zestawienie: na stronie 4 dowiadujemy się, że ?W ich [Grimmów] rodzinie było pięcioro dzieci, czterech chłopców i jedna dziewczynka?, a na stronie 7 możemy przeczytać: ?U Grimmów było pięciu synów i jedna córka?. Które zdanie jest poprawne? Z książki nie wynika, że drugie. Nie jest także jasne, co znaczy ?minister ostatniego hessńskiego urzędu wojskowego? (?Z Wilde?ami i Grimmami przyjaźniła się rodzina ministra ostatniego hessńskiego [!] urzędu wojskowego Ludwiga Hassenpflunga [!]?; s. 8).

Dość nieszczęśliwe jest również tłumaczenie fragmentu przedmowy braci Grimm, w której opowiadają oni o spotkaniu z Dorotheą Viehmann, zwanej tu oczywiście ?Fimann?. Przekład na język polski niewiele ma wspólnego z podniosłym tonem tekstu Grimmów. Warto przyjrzeć się poniższemu zdaniu, w którym bracia Grimm relacjonują swoje spotkanie z panią Viehmann:

Szczęśliwy przypadek połączył nas z tą kobietą, jeszcze dość żwawą i energiczną, chociaż była już sporo po pięćdziesiątce (s. 8).

Taki opis ?kobiety sporo po pięćdziesiątce? mógłby się znaleźć we współczesnej prasie, jednak w przekładzie tekstu sprzed dwustu lat razi i śmieszy. Dla porównania przytaczam oryginalne zdanie i własny jego przekład:

Die Frau Viehmännin war noch rüstig und nicht viel über 50 Jahre alt. / Pani Viehmannowa była jeszcze pełna werwy i miała niewiele ponad pięćdziesiąt lat.

1.5 Nieznajomość tradycji literackiej
Szczególny typ błędów dotyczy także dosłownego tłumaczenia dzieł literatury, które mają już w języku polskim swoje tytuły. I tak dzieło Des Knaben Wunderhorn nosi w języku polskim tytuł: Cudowny róg chłopca, i nie nazywa się wcale: Czarodziejski róg młodzieńca, jak w cytacie poniżej:

Swój zbiór ludowych pieśni pt. Czarodziejski róg młodzieńca Brentano i Arnim wydali w 1806 r., ale dzięki znajomości [jakiej? kogo?] bracia Grimm poznali te teksty jeszcze przed ukazaniem się książki. (s. 5)

Do rangi anegdoty urasta też poniższy cytat:

W 1797 r. niemiecki pisarz romantyk Ludwig Tik [sic!] wydał zbiór Baśnie ludowe (jest również autorem komedii baśniowych: Kot w butach i Niebieska broda)? (s. 5)

Owa nieszczęsna Niebieska broda powstała w wyniku kalki niemieckiego tytułu Der Blaubart (blau ? niebieski, Bart ? broda) zdradza nieznajomość literackiej tradycji (tutaj postaci Sinobrodego), bez której nie da się przecież skutecznie tłumaczyć tytułów.

DSC02959

2. Analiza treści baśni
Trudno analizować jakość przekładu samych baśni bez znajomości oryginału, czyli w naszym przypadku wydania rosyjskiego. W takiej sytuacji nie wiadomo bowiem, czy ewentualne przeinaczenia lub modyfikacje tekstu należy złożyć na karb redakcji P. N. Polewoja czy też należy się ich doszukiwać po stronie redakcji polskiej.

Dla ilustracji kilka przykładów takich wątpliwości:
1. w oryginalnej baśni Żabi król (nr 1) najmłodsza królewna bawi się w oryginale złotą kulą ? w omawianej wersji mamy ?złotą piłeczkę? (s. 13);
2. w baśni Wilk i siedem koźlątek (nr 5) słynna ironiczno-smutna konstatacja dotycząca młynarza, który ze strachu pobielił wilkowi łapę, chociaż wiedział, że wilk planuje jakąś niegodziwość: ?Ja, das sind die Menschen? (KHM 1857: 27) (?Tacy właśnie są ludzie!?, EPK), traci na sile i staje się opisem jednostkowego przypadku: ?Cóż, tacy ludzie też bywają na świecie? (s. 43);
3. podobnie, w tej samej baśni, żartobliwa uwaga o koźlątkach, które z radości podskakiwały jak ?krawiec na weselu? (?Da herzten sie ihre liebe Mutter, und hüpften wie ein Schneider, der Hochzeit hält?; KHM 1857: 28), staje się zwykłym stwierdzeniem: ?Koźlęta zaczęły (?) podskakiwać wokół niej wesoło? (s. 44);
4. w oryginalnej baśni Dobry interes (nr 6) chłop mija staw z żabami, które ? jego zdaniem ? źle wyliczyły jego zapłatę. W omawianym przekładzie pojawiają się kaczki, jak się można domyślić z racji podobieństwa słów: ?kwa? ? ?dwa?:

Dochodziło stamtąd kwakanie kaczek:
– Kwa, kwa, kwa, kwa!
– No tak ? powiedział do siebie ? plotą byle co, przecież dostałem siedem talarów, a nie dwa. (s. 56)

5. baśń Roszpunka (nr 12) rozpoczyna się od zaskakującego (i nieobecnego w żadnym z wydań oryginału ) zdania: ?Gdzieś daleko w trzydziestym królestwie żył mąż z żoną?? (s. 83);

DSC02963

6. wiedźma, która więzi Roszpunkę, zwie się tutaj „stara Goszel” (s. 85), chociaż oryginał mówi o „die alte Frau Gothel” (KHM 1857: 67), co oznacza ni mniej ni więcej „matkę chrzestną”;
7. w prześmiewczej baśni Trzy prząśniczki (nr 14) tytułowe postaci ratują leniwą dziewczynę przed przędzeniem przypisując defekty swojej urody czynnościom związanym z tą pracą (płaska stopa od naciskania pedału kołowrotka, obwisła warga od ślinienia nici, szeroki kciuk od kręcenia nici; por. KHM 1857: 78). Z nieuzasadnionej przyczyny druga prządka w najnowszym przekładzie ma obwisłą wargę ?od moczenia? (s. 98)? czego? Tego tłumaczka nie wyjaśnia;
8. w baśni O rybaku i jego żonie (nr 19) nie dziwi obecność ?złotej rybki? (s. 120) zamiast oryginalnego ?turbota?. Tutaj źródło błędu jest raczej jednoznaczne ? można założyć, że ?złota rybka? przeniknęła do tradycji polskich przekładów za sprawą Puszkinowskiej złotej rybki. Jednak niezgodne z oryginałem jest również tłumaczenie kolejnych próśb żony rybaka, która chciała być jakoby ?królową? i ?cesarzową? (s. 125n.), podczas gdy w oryginale żona rybaka jednoznacznie życzyła sobie ról męskich (?König?, ?Kaiser?, por. KHM 1857: 104n.), i chociaż w języku polskim (a także w rosyjskim) niezgodność rodzaju nie brzmi szczęśliwie: ?I co, kobieto, jesteś teraz królem??/?Ach żono, do twarzy ci być królem!?/ ?Ależ żono (?) na co ci być cesarzem??, to jednak ważniejsza od poprawności powinna tu być wierność oryginałowi (żona rybaka pragnąc władzy słusznie domagała się ról męskich, bo tylko one oznaczały realną władzę). Jednak największym zafałszowaniem jest przekład ostatniego żądania żony rybaka: ?chcę być samym Bogiem? (s. 127), podczas gdy oryginał jednoznacznie stwierdza: ?ik will warden as de lewe Gott? (Grimm 1857: 108) (?chcę być jak dobry Bóg?), co jest jawnym nawiązaniem do Księgi Rodzaju i grzechu pierworodnego Adama i Ewy, którzy pragnęli być ?jak Bóg? (por. Rdz 3,4). Niezgodna z oryginałem i nielogiczna prośba żony rybaka, by ?być samym Bogiem? czyni z tej przypowieści o ludzkiej pysze opowieść o chorobie psychicznej (a nie to było zamiarem autorów);
9. Czerwony Kapturek, który w oryginale składa się z dwóch części, w tym wydaniu ogranicza się tylko do części pierwszej;
10. w oryginale baśni Śpiąca Królewna (nr 50) królewska para zaprasza na chrzciny postaci zwane ?die weisen Frauen? (KHM 1857: 251) ? są to ?mądre niewiasty?, które zastąpiły zbyt francuskie ?wróżki? z pierwszego wydania (?die Feen?; KHM 1812: 225). A w omawianym przekładzie znajdujemy po prostu: ?czarodziejki?, niezgodne z intencją autorów (s. 289).

Powyższych dziesięć przykładów z pierwszych pięćdziesięciu baśni nie wyczerpuje oczywiście problemu, ale każe się domyślać, że ? podobnie jak w przypadku przedmowy? odstępstwa te są wynikiem bazowania na przekładzie rosyjskim. Tłumaczka wykonała swoją pracę, jaką był przekład tekstu z języka rosyjskiego na język polski, jednak w szerszej perspektywie takie podejście uznać trzeba za niewystarczające. Tłumaczka, jak można założyć, była świadoma, że dokonuje ?przekładu z przekładu?, ale nie wzięła pod uwagę oczywistej dla teoretyków przekładu kwestii, że każdy przekład jest rodzajem interpretacji, a więc siłą rzeczy także modyfikacją oryginału. Tym samym tłumaczka nie uznała za konieczne weryfikacji własnych decyzji translatorskich w oparciu o oryginał, jakim jest tekst niemiecki. Wobec tekstu tak istotnego dla kultury i literatury światowej, jakim są baśnie braci Grimm, tego typu podejście uznać trzeba za błędne i prowadzące do poważnych przekłamań.

3. Filologiczna wartość przekładu z języka rosyjskiego
Omawiane wydanie baśni ma jednak szczególną wartość dla historyków literatury i przekładoznawców, gdyż wiele się z niego dowiadujemy o rosyjskim przekładzie baśni braci Grimm.

W kontekście polskich przekładów baśni braci Grimm zaskakujące jest to, że już w XIX wieku w Rosji tłumaczono baśnie wiernie, bez pedagogicznych wtrętów i bez cenzury. Nie licząc drobnych dodatków czy wspomnianych wyżej przeinaczeń, całość baśni robi wrażenie przekładów wykonanych z wielką filologiczną starannością. Tłumacz na język rosyjski wyraźnie nie uzurpował sobie prawa do poprawiania tekstu zgodnie z własnymi wyobrażeniami o oczekiwaniach czytelniczych czy celami dydaktycznymi. Najlepiej to widać na przykładzie zakończeń baśni opisujących kary wymierzane negatywnym bohaterom.

W tradycji polskiej dominowała tendencja do łagodzenia rzekomo brutalnych kar czy wręcz zmiany treści i nawet baśnie przełożone wiernie przez Marcelego Tarnowskiego podlegały cenzurze. W ten sposób historyk literatury czy krytyk przekładu może się dowiedzieć, że w zakresie przekładu i recepcji baśni braci Grimm mamy w stosunku do Rosjan prawie sto lat opóźnienia. W tym kontekście ocenić należy pozytywnie wartość omawianej edycji baśni, jakkolwiek nie przekłada się ona na porównywalne korzyści dla czytelnika, który może sięgnąć po przekłady wykonane bezpośrednio z języka oryginału, pozbawione wyżej opisanych błędów i uwzględniające aktualny stan badań nad baśniami Grimmów.

4. Krytyka błędów w przekładzie
Czy teoria przekładu powinna zajmować się błędami w przekładzie? Można zapytać, czy więcej korzyści nie przyniesie wnikliwa analiza kongenialnego przekładu literackiego arcydzieła. Jednak pisanie o arcydziełach przekładu i literatury to nie wszystko ? krytyka przekładu powinna pisać także o translatorskich ?knotach?. Ponadto baśnie należą do gatunków popularnych i czytanych dzieciom, które nie mają jeszcze tyle wiedzy językowej, by obronić się przed błędami.

Z tego względu niniejsza analiza nie wynika z osobistych pobudek: polemiki jednej tłumaczki baśni Grimm z tłumaczką innego wydania baśni. Aczkolwiek warto zaznaczyć, że taka polemika byłaby bardzo inspirująca i mogłaby wiele wnieść do namysłu nad relacją między przekładem a interpretacją.

Poza tym odnoszę wrażenie, że większość opisanych powyżej błędów nie została zawiniona przez samą tłumaczkę. Błędy, jakie przedostały się do omawianego wydania, są przede wszystkim wynikiem działań wydawnictwa, które najwyraźniej nie wsparło tłumaczki-rusycystki w trudnym (i na dodatek kuriozalnym) zadaniu przekładu niemieckich baśni z języka rosyjskiego na język polski. Być może zawiniły krótkie terminy (tom z baśniami pojawił się na rynku przed samym Bożym Narodzeniem jako idealny prezent pod choinkę), brak kompetentnego redaktora (błędy językowe!) oraz zupełny brak pomysłu na samą książkę. Bo przecież jeśli wydawnictwo porywa się na nowy przekład Wszystkich baśni i legend braci Grimm, to warto byłoby także przygotować się merytorycznie, poczytać okolicznościowe artykuły, a przede wszystkim oddelegować germanistę do pomocy tłumaczce rusycystce.

A tak powstało luksusowe wydanie z rażącymi błędami. Warto tu bowiem wspomnieć również o błędzie drukarskim ? źle dobranych znakach polskich, które utrudniają lekturę tego prawie tysiącstronicowego tomiszcza. W prywatnej korespondencji wydawnictwo przyznało, że pracuje nad drugim wydaniem Wszystkich baśni i legend, gdyż jest świadome błędów obecnych w wydaniu pierwszym. Jednak dopiero publikacja drugiego wydania pokaże, czy i na ile wydawnictwo REA faktycznie jest tych błędów świadome.

***
Omawiany przekład baśni to: Bracia Grimm. Wszystkie baśnie i legendy, tłum. Rozalia Skiba, Warszawa: REA (bez roku wydania).
Pełna wersja niniejszego tekstu z przypisami i bibliografią ukazała się jako: E. Pieciul-Karmińska, ?Niebieska broda?, czyli dlaczego nie należy tłumaczyć baśni braci Grimm z języka rosyjskiego, [w:] Język ? Komunikacja ? Informacja, t. 8, Poznań 2013. (58-77)
Oryginalne baśnie braci Grimm można znaleźć na stronie internetowej: http://de.wikisource.org/wiki/Kinder-_und_Hausm%C3%A4rchen

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


dwa × 2 =