Kiedyś tam wrócę…

?Jak to się stało, pharmacy że zainteresowałaś się językiem baskijskim?? Jest to od trzech lat  najczęściej zadawane mi pytanie. Zadawane w różnych językach i okolicznościach. Otóż stało się to bardziej z przypadku niż z wyboru. A do wyboru był hiszpański, francuski, rosyjski, chiński, arabski i właśnie baskijski na końcu listy. Na pierwszym roku, podczas przydzielania do grup, osoby z większą liczbą punktów miały pierwszeństwo. Grupy szybko się zapełniły, a ja wraz z siedmioma innymi osobami zostałam przypisana do grupy języka baskijskiego. Jeszcze trzy lata temu nie miałam pojęcia kim są Baskowie i gdzie mieszkają. A co się przez ten czas zmieniło?

Na pierwszych zajęciach poznałam Amaię, która jest Baskijką i mieszka w Polsce od kilku lat. To ona sprawiła, że język i kultura Basków przestały być mi obce, że zechciałam zostać w tej niezbyt licznej grupie i uczyć się baskijskiego. Zaczęło się od podstawowych zwrotów, cyfr, ogromu gramatyki i opowieści o Kraju Nieznanym. Czasem tak na niego mówimy, ponieważ jego pochodzenie jest nieznane. Nie ma żadnych pisanych źródeł mówiących o tym, skąd się wzięli Baskowie i dlaczego ich język jest inny od wszystkich, wykazując przy tym drobne podobieństwo do dialektów, którymi posługują się pewne odosobnione populacje w dolinach Kaukazu. Niektóre wyrazy podobne są do słów z języka węgierskiego, fińskiego czy też nawet japońskiego, występują też liczne zapożyczenia z łaciny, hiszpańskiego i francuskiego. Euskara (język baskijski) był przez wiele wieków izolowany od wpływów z zewnątrz, przez co w języku tym bardzo mało jest zapożyczeń, obcych elementów gramatycznych oraz składniowych. Baskowie mówią o sobie ? Euskaldun, czyli ?ten, który posiada język baskijski?, a nazwa kraju, jak i nazwy miast różnią się od hiszpańskiego i francuskiego nazewnictwa. Euskara jest dziś jedynym zachowanym w Europie zachodniej żywym językiem nieindoeuropejskim, tak odmiennym od całej reszty europejskich języków, że lingwiści mają poważny problem z jego klasyfikacją. Istnieje wiele teorii skąd Baskowie mogą pochodzić, jednak nie będę ich tu przytaczać.

Po kilku miesiącach nauki, w lutym 2011 r., udaliśmy się całą grupą na pierwszy kurs językowy do Kraju Basków, do miejscowości Arantzazu. Spędziliśmy dwa tygodnie na nauce, podróżach, głupotach i wieczorach przy winie oraz kalamburach. Było wspaniale! Dokądkolwiek się udaliśmy, byliśmy atrakcją dla tubylców. ?Polacy mówiący po baskijsku?? ? takie i inne oznaki niedowierzania dało się słyszeć z ust osób, które spotykaliśmy. Wtedy też zainicjowaliśmy pierwsze próby porozumiewania się po baskijsku, z różnym zresztą skutkiem. Czasami należało się przełączyć na angielski, czasami na mowę ciała, niemniej jednak, dogadywaliśmy się.

W semestrze letnim 2011 udało nam się po raz drugi i ostatni udać na finansowany przez Kraj Basków kurs. Tym razem wrażenia były inne, umieliśmy już znacznie więcej, pogoda sprzyjała, poznaliśmy Kraj Basków od festiwalowej strony, udając się na jaiak, czyli święta do stolicy kraju ? Gasteiz. Miasto było kolorowe, mieszkańcy miasta ubrani byli w charakterystyczne stroje, na ulicach można było spotkać parady, pokazy tradycyjnych tańców i sportów, a atmosfera była wyjątkowa. Nieczęsto zdarza się, że w jednym miejscu bawią się wszystkie pokolenia, całe rodziny i wszyscy równie dobrze. Jedność panująca wśród Basków była widoczna w tańcach i śpiewach ulicznych, które wszyscy znali. Nigdy wcześniej nie widziałam, żeby osoby w różnym wieku i o różnym statusie społecznym spotykały się w jednym miejscu, żeby śpiewać tradycyjne, stare przyśpiewki i wspólnie tańczyć. Zabawa trwała cały dzień i całą noc.

Uwielbiam samotne wycieczki w góry. Dlatego też, kiedy tylko była chwila wolna od zajęć i wyjazdów, udawałam się na spacery i przebieżki szlakiem wiodącym na Aizkorri (najwyższe wzniesienie Kraju Basków), nieopodal naszego hotelu. Podczas jednego z wieczornych spacerów po Pirenejach uświadomiłam sobie, że nie jestem tam bez przyczyny, a nie byłoby mnie tam, gdyby nie odgórny wybór języka baskijskiego. Gdyby nie to, nie poznałabym tylu życzliwych osób i nie przeżyłabym tylu przygód, moje życie potoczyłoby się zupełnie innym torem. Wtedy to, przy blasku zachodzącego słońca, z wiatrakami na łańcuchu górskim na horyzoncie i przeszywającej ciszy, zapragnęłam tam wrócić. Poczułam się częścią tego miejsca i zrozumiałam znaczenie określenia, jakiego używają Baskowie – euskaldun, czyli ?ten, który posiada język baskijski?. Uważam, że nie chodzi tylko o język, a o niezwykłą więź z miejscem i tradycją. Ze spaceru wróciłam jakby inna, odmieniona i wdzięczna.

Postanowiłam, że kiedyś tam wrócę. Niecały rok później umożliwiła mi to Amaia, przesyłając wiadomość o pracy au-pair na wakacje. Wiadomość została wysłana do wszystkich baskijskojęzycznych dziewczyn, jakie znałam. Miały większe doświadczenie i lepiej znały język, ale po krótkiej wymianie zdań to mi przypadło odpisać na ogłoszenie. I w ten sposób w ubiegłym roku spędziłam prawie trzy miesiące w Hondarribi ze wspaniałą rodziną. Miejscowość położona jest nad Zatoką Biskajską, przy granicy hiszpańsko-francuskiej. Odnalezienie się w nowej sytuacji nie było łatwe. Tęsknota dawała o sobie znać, ale dzięki otwartości i uśmiechowi nr 5 :) szybko zyskałam zaufanie otoczenia, ogrom doświadczenia zarówno językowego, jak i życiowego. No i były to wspaniałe wakacje. (Dokładny opis zdarzeń można przeczytać tutaj).

Obcowanie z językiem baskijskim nie musi jednak ograniczać się tylko do zajęć i wyjazdów. Co roku w kwietniu organizowane są Dni Baskijskie, podczas których odbywają się prelekcje, pokazy i warsztaty tradycyjnych tańców, degustacje win i potraw baskijskich, wystawy zdjęć, przeglądy filmów i koncerty. Przy współpracy Uniwersytetu Adama Mickiewicza i Baskijskiego Instytutu Etxepare, oraz przy wsparciu sponsorów i partnerów, w tym roku program obfitował w ciekawe wydarzenia, które spotkały się z dużym zainteresowaniem. Według mnie, najbardziej wyjątkowym z tegorocznych spotkań było pierwsze w Polsce podejście do bertsolaritzy.Bertsolaritza to sztuka śpiewanej poezji improwizowanej wykonywanej w języku baskijskim. Polega ona na improwizowanym układaniu wierszy (bertso) przed publicznością, oczywiście na zadany temat. Wraz z trójką wykonawców (Paulina Grabarz, Szymon Góralczyk i Przemek Urbaniak) podjęliśmy próbę improwizacji na zadany temat po polsku. Efekt był następujący i można go zobaczyć o tutaj. Zwieńczeniem tegorocznych Dni Baskijskich był nasz koncert z baskijskim repertuarem. Wybrałam kilka tradycyjnych utworów, jak ?Txoria Txori?, które można usłyszeć tutaj, czy ?Agure zaharra?, czyli nasze, polskie ?Mury?, oraz utwory współczesne, które zagraliśmy akustycznie w samym sercu miasta. W grudniu zaczną się przygotowania do kolejnego tygodnia poświęconego kulturze baskijskiej, a pomysłów nam nie brakuje. (Więcej można dowiedzieć się na tutaj).

Kraj Basków stał się moim drugim domem. Tam zostawiłam swoje serce. Mimo że odwiedziłam wiele miejsc, wciąż jest wiele do poznania. Dlatego wierzę, że kiedyś uda mi się poznać te wszystkie piękne miejsca, o których czytam w przewodniku po Kraju Basków. Wierzę, że pasja pozostanie mimo ukończenia trzech lat nauki języka i zaprowadzi mnie dalej na zielone wzgórza, gdzie pasą się owce i zza których wschodzi słońce, tak samo zagadkowe jak mój Nieznany Kraj.

 

            Weronika Nowak

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


6 + = piętnaście