Rynek usług lingwistycznych w Polsce

Studia i co dalej? To pytanie w obliczu błyskawicznie zmieniających się warunków i niepewności na rynku pracy stawia sobie dzisiaj pewnie każdy młody człowiek. Wybory dzisiejszych absolwentów uczelni nie są już tak oczywiste jak te, advice przed którymi stawali nasi rodzice czy dziadkowie. Wtedy na pytanie o to, patient ?kim chciałbyś zostać w przyszłości?, click znaczenie częściej padały proste i, wydawałoby się, oczywiste odpowiedzi: będę lekarzem, będę nauczycielką, będę chemikiem.

Przed takim właśnie pytaniem musiałam stanąć 3 lata temu jako absolwentka filologii z biegłą znajomością kilku języków obcych. Łatwo nie było, ale postawiłam wziąć sprawy w swoje ręce i zdecydowałam się założyć własną firmę. I choć na koncie mam zarówno sukcesy jak i porażki, bilans strat i zysków jest zdecydowanie dodatni. W którą stronę pójść? Jeśli to pytanie spędza ci sen z powiek, pamiętaj, że nikt nie rozwiąże tej łamigłówki za ciebie. Zanim jednak podejmiesz ostateczną decyzję, drogi studencie lub świeżo upieczony absolwencie lingwisto, powinieneś poszukać odpowiedzi na kilka zasadniczych pytań:

Freelancer czy etat?

Forma zatrudnienia to bardzo ważna rzecz, która, choć może zabrzmi to nazbyt psychologicznie, musi być niejako dopasowana do naszego charakteru. Znam osoby, które za nic w świecie nie wyobrażają sobie pracy ?na kogoś?, czyli po prostu na etacie, argumentując, że taka praca oznacza: ?za mało wolności, nudę i brak perspektyw rozwoju?, znam jednak i takie, które preferują taką formę zatrudnienia, twierdząc, że: ?na firmę trzeba za dużo pracować, nie wyobrażają sobie pracy w weekendy, czy też nie lubią samemu podejmować decyzji?. Ponieważ sama zostałam freelancerem, rozwinę nieco wątek związany z pracą wolnego strzelca.

Kim właściwie jest ten wolny strzelec?

To osoba, która może pracować dla kilku klientów jednocześnie, nie tracąc przy tym wolności wyboru. Sama decyduje, które zlecenia przyjąć, a które odrzucić, kiedy pójść na urlop, itd. Nie będę ukrywać ? jest to trudna droga, na której poradzą sobie najbardziej wytrwali. Niejednokrotnie trzeba umieć się sprzedać, udowodnić, że jest się dobrym w tym, co się robi. Bo konkurencja nie śpi. Nagrodą za wytrwałość mogą okazać się dłuższe wakacje, elastyczność, możliwość pracy zdalnej, choćby nawet z najdalszych zakątków świata.

Tłumaczenia czy nauczanie? Lingwistyczne ?Być czy mieć?.

Wiem, że w tym momencie wiele osób się oburzy i powie: po studiach lingwistycznych można robić znaczenie więcej niż być ?tylko? tłumaczem lub nauczycielem. Można. Ale czy naprawdę warto? Spytajcie o to waszych znajomych, absolwentów wyższych uczelni na kierunkach związanych z lingwistyką. Wielu z nich odpowie, że, choć wykonuje zawód, który niewiele ma wspólnego ze studiami, to dobrze im się wiedzie. Jeśli jednak zapytacie ich, czy wykorzystują w praktyce wiedzę zdobytą na studiach, wielu z nich pewnie zrobi nietęgą minę.

Ważne jest tutaj pytanie: co tak naprawdę chcę w życiu osiągnąć? Czy szukam dużych pieniędzy, czy raczej satysfakcji zawodowej? A może uda mi się te dwie rzeczy połączyć? Może warto jednak sprawdzić, co mogą nam zaoferować zawody stricte związane z dziedziną wiedzy jaką jest lingwistyka.

Tłumaczenia pisemne ? spokojna praca dla wytrwałych

Kto na poważnie myśli o zawodzie tłumacza pisemnego, powinien zastanowić się nad wyborem jednej z dwóch ścieżek rozwoju. Pierwsza z nich to zdobycie uprawnień tłumacza przysięgłego. Trzeba zdać egzamin przed komisją, który na chwilę obecną kosztuje ok. 800 zł. Tłumacz przysięgły zarabia średnio 35 zł za stronę liczącą 1125 znaków (dla porównania, pracując jako tłumacz zwykły dla polskich biur tłumaczeń zarabiam ok. 30 zł netto za stronę liczącą 1800 znaków ze spacjami). Wady? Choć niewiele osób o tym wie, tłumacz przysięgły, dostając ?zlecenie? z instytucji państwowej, np. z sądu, i nie może tak po prostu odmówić. Zlecenie trzeba przyjąć, chyba że znajdzie się zaprzyjaźnionego tłumacza przysięgłego, który weźmie je za nas. Inną wadą jest stawka, która, choć wysoka jak na polskie warunki, jest ustalana odgórnie i dlatego nie można ?się targować? z klientem.  Współpracując z dobrymi firmami międzynarodowymi często można zarobić znaczenie więcej.

Wspomniane firmy międzynarodowe to właśnie ta druga ścieżka rozwoju. To jednak też bardzo długa droga. Warunków do spełnienia jest co najmniej kilka. Warto znać język angielski oraz optymalnie, drugi język obcy, choć wystarczyłby tylko angielski i nasz ojczysty ? polski. Bo międzynarodowe firmy wolą zatrudniać native speakerów. Trzeba też mieć już kilkuletni dorobek jako tłumacz i doświadczenie w wybranej branży (polecam tematykę związaną z Unią Europejską i IT, chociaż na wysokie zarobki mogą też liczyć tłumacze tekstów prawniczych, medycznych czy tłumacze techniczni). Ile dostanie tłumacz na początek? Nie zdziw się, jeśli zaproponują Ci stawki rzędu 15-20 zł za stronę (sama miałam propozycje i za 10 zł). Choć nie jest to dużo, bo jedną stronę tłumaczy się często 2 godziny i dłużej (wszystko zależy od tego z jak bardzo skomplikowanym tekstem mamy do czynienia), to jeśli dopiero zaczynasz, nie masz nic do stracenia. Zachęcam do pracy już na studiach. Prosty tekst, np. na stronę aukcji internetowych może przetłumaczyć początkujący tłumacz.

Tłumaczenia ustne ? tylko dla najbardziej odpornych

Dobry tłumacz pisemny niekoniecznie będzie automatycznie dobrym tłumaczem ustnym. I vice versa (choć tłumaczy ustnych, którzy jednocześnie sprawdzą się w tłumaczeniach pisemnych będzie znaczenie więcej). Dlaczego? Bo żeby być dobrym tłumaczem ustnym (mówię tutaj przede wszystkim o najtrudniejszych zleceniach ? tłumaczeniach symultanicznych i konferencyjnych), nie wystarczy doskonała znajomość języka. Jeśli bardzo chcesz spróbować, czy się nadajesz ? zacznij od tłumaczeń towarzyszących, tzw. liaison. Proste tłumaczenie biznesowe, czy też tłumaczenie dla grupy turystów może wykonać właściwie każdy, kto doskonale zna dany język. To będą twoje pierwsze szlify, jednak jeśli marzy ci się kariera tłumacza konferencyjnego ? czytaj dalej.

Jedyną dobrą metodą praktycznego sprawdzenia, czy się nadajesz, są studia podyplomowe dla tłumaczy symultanicznych. I mówi to osoba, której daleko jest do przekonania, że aby robić coś dobrze, trzeba mieć ukończone studia w danym zakresie. Tłumaczenia symultaniczne to jednak wyjątek. Jeśli zdecydowanie nie chcesz studiować ? polecam porozmawiać z doświadczonym tłumaczem symultanicznym, jeśli zechce przygotować Cię do zawodu, pewnie zrobi Ci również krótki test psychologiczny. Tłumacz symultaniczny powinien bowiem posiadać odpowiednie cechy charakteru: dużą odporność na stres, umiejętność błyskawicznego reagowania w tzw. sytuacjach ?kryzysowych?, doskonałą pamięć krótkotrwałą i zdolność do maksymalnej koncentracji. Wiem, co mówię, bo sama musiałam, przez wymienione cechy charakteru, a raczej ich brak, zrezygnować z wymarzonego zawodu.

Nauczanie języków ? przyda się empatia i umiejętność pracy z ludźmi

Kto lubi kontakt z ludźmi, może połączyć zawód tłumacza z pracą lektora (świetna kombinacja dla freelancera-lingwisty).  Można liczyć na dosyć wysokie stawki (dobry lektor w dużym mieście zarobi ok. 35-40 zł/godz.), elastyczne godziny pracy i miłą atmosferę w pracy (szczególnie, jeśli pracujemy z ludźmi, którzy naprawdę chcą się czegoś nauczyć). Można wybrać tzw. pracę ?in company? czyli dla firm bezpośrednio w ich siedzibach, udzielać korepetycji, warto też spróbować swoich sił w pracy w szkole.

Lingwista do zadań specjalnych

Bycie freelancerem to doskonała okazja do rozwijania swoich pasji, podróżowania i samodoskonalenia. W ciągu 3 lat prowadzenia firmy udało mi się zabrać tak różnorodne i ciekawe doświadczenia jak praca dla brazylijskiej telewizji podczas Euro 2012, pełnienie funkcji hostessy-tłumaczki na gali otwarcia polskiego oddziału chińskiego banku, czy praca w czterogwiazdkowym hotelu w samym centrum Londynu. Zdarzyło mi się tłumaczyć dla tak interesujących osób jak ambasador, przedstawiciel ważnej delegacji z Kolumbii, hiszpański kucharz czy rolnik szukający w Polsce dostawców jajek i pośredniczyć w kilku ważnych transakcjach handlowych. Na pewno nie udałoby mi się tego wszystkiego zrealizować, gdybym wybrała pracę na etacie w banku. I na pewno nie napisałabym tego artykułu. Jeśli więc wykażecie się odrobiną odwagi i cierpliwości, może otworzyć się przed wami wiele drzwi i pojawić wiele ciekawych propozycji. Jedno jest pewne ? nie będziecie się nudzić.

Katarzyna  Czekaj

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


osiem + 7 =