Etnolingwistyka – i co potem?

Wybierając studia na etnolingwistyce nie zadawałam sobie jeszcze pytania ?i co potem??. Kierowałam się tylko i wyłącznie miłością do języków obcych, cheapest podróży, dosage poznawania nowych ludzi i kultur. W ten sposób zostałam studentką etnolingwistyki z wiodącym językiem angielskim i językiem francuskim. Bardzo podobał mi się pomysł praktycznego podejścia do nauki języka, this web powiązanego z dużym wyborem różnego rodzaju fakultetów, o często tajemniczo brzmiących nazwach, które miały wprowadzić nas w językową różnorodność świata.

Zawsze uwielbiałam język angielski i chciałam kontynuować jego naukę na uniwersytecie, ale języka francuskiego też nie wybrałam przypadkowo ? w głowie świtał mi już pomysł podjęcia studiów na drugim kierunku, gdzie język francuski mógłby okazać się bardzo pomocny. Nie byłam jeszcze pewna, jaki dokładnie miałby to być kierunek, moje myśli błądziły wówczas ku stosunkom międzynarodowym lub europeistyce, ostatecznie jednak pod koniec pierwszego roku złożyłam dokumenty na prawo, które dawało mi dużo większe możliwości. W ten sposób, rozpoczynając drugi rok etnolingwistyki, byłam też już świeżo upieczoną studentką prawa na Wydziale Prawa i Administracji UAM.

Wiele osób ? gdy dowiadywały się, że zaczynam studia na prawie ? pytało, czy teraz już zrezygnuję ?z tej całej etnolingwistyki?? Bo to chyba takie ?nieżyciowe? studia w porównaniu do PRAWA? Myślę, że tak naprawdę w dzisiejszych czasach żadne studia nie są gwarancją znalezienia satysfakcjonującej pracy. Wszystko zależy od nas, naszej ciężkiej pracy, uporu, zainteresowań, chęci wykorzystania pewnych ogólnych narzędzi, które studia nam dały, ale także odwagi szukania własnych dróg. Ja nie wyobrażam sobie mojego prawa bez etnolingwistyki i etnolingwistyki bez prawa! Kierunki te, realizowane równolegle, wspaniale się uzupełniały ? prawo nabierało kolorów, gdy dodawałam do niego szczyptę wiedzy etnolingwistycznej, natomiast wiedza prawnicza spowodowała, że w czasie studiów na etnolingwistyce zainteresowałam się tłumaczeniami specjalistycznymi, przede wszystkim prawnymi i prawniczymi. Żeby jednak nie było tak różowo – wszystko to zrozumiałam i doceniłam dopiero po pewnym czasie, gdy włożyłam już odpowiednio dużo wysiłku w każdy z wybranych kierunków i wreszcie mogłam się nimi prawdziwie cieszyć ? nie da się bowiem ukryć, że łączenie filologii i prawa było pracochłonne i wymagało sporego wysiłku organizacyjnego.

Ważnym momentem studiów nie tylko dla mnie, ale i dla wielu moich koleżanek i kolegów, była wymiana studencka w ramach programu Erasmus. Na trzecim roku wyjechałam na dziesięć miesięcy do Southampton w Wielkiej Brytanii, ponownie łącząc możliwość nauki języka z prawem ? wyjazd organizowany był bowiem z Wydziału Prawa i Administracji UAM, natomiast przy wyborze kraju kierowałam się moją miłością do ?brytyjskiego? angielskiego. Dzięki temu przez kolejny pełen wrażeń rok wsłuchiwałam się w piękny angielski w czasie ćwiczeń i wykładów, wgryzałam w angielskie teksty prawne i prawnicze podczas przygotowań do egzaminów oraz pisałam prawnicze eseje naukowe. Do Polski wróciłam bogatsza o wiedzę językową i prawną, o wspaniałe międzynarodowe przyjaźnie oraz wiele pomysłów na przyszłość, także tę najbliższą, związaną chociażby z wyborem tematyki moich (dwóch) prac magisterskich ? miałam bowiem niebawem rozpocząć czwarty rok etnolingwistyki i czwarty rok prawa.

Moje zainteresowania prawne skupiły się już wówczas wokół prawa międzynarodowego, europejskiego i konstytucyjnego (czyli wszędzie tam, gdzie można wykorzystać języki obce), dlatego ostatecznie ma Wydziale Prawa i Administracji UAM zdecydowałam o  wyborze seminarium z zakresu prawa konstytucyjnego i praw człowieka ? które, choć może trudno w to uwierzyć, również umożliwia odbycie wielu ciekawych podróży przez kulturowe meandry prawa. Pracę dotyczącą określenia międzynarodowego standardu prawa dostępu do wody napisałam w języku angielskim. Z kolei na etnolingwistyce, poświęciłam się analizie i porównaniu języka testamentów polskich i testamentów systemu prawa common law, co oznaczało m.in. konieczność zdobycia materiału naukowego w postaci testamentów. Obie prace magisterskie, choć wymagające, przyniosły mi wiele satysfakcji, a dodatkowo cieszyła świadomość, że w każdej z nich (oczywiście w odpowiednich proporcjach) połączyłam wiedzę zdobytą na dwóch, tak odległych, ale zarazem tak doskonale uzupełniających się kierunkach!

Z perspektywy dwóch lat od momentu ukończenia studiów, zarówno etnolingwistyki, jak i prawa, muszę przyznać, że był to dobry wybór ? także jeżeli chodzi o alternatywy zawodowe. Przykładowo, można rozpocząć karierę prawniczą, zostać tłumaczem specjalizującym się w prawie, pracować w administracji publicznej, organizacjach międzynarodowych czy firmach o międzynarodowym zasięgu. Ale jednocześnie jestem przekonana, że etnolingwistyka dała mi coś dużo ważniejszego, choć mniej namacalnego niż tylko możliwość rozwoju zawodowego. Przede wszystkim jeszcze większą otwartość na świat i ludzi. Jeszcze większy szacunek do innych kultur, pięknych, bo innych, ale wcale nie ?dziwnych?. I jeszcze większą chęć przyjrzenia się kulturze, z której sama się wywodzę. Jak również to, że wcale nie trzeba wiele, aby wziąć plecak i wyjechać w bliższe lub dalsze nieznane!

I choć na pytanie ?a co potem?? trzeba tak naprawdę odpowiadać sobie dużo częściej niż tylko na początku i na końcu studiów, to myślę, że każda z tych dróg, czy to etnolingwistycznych, czy prawniczych, czy jeszcze zupełnie innych, podparta pomysłem i prawdziwym zainteresowaniem, może być fascynująca, czego Czytelnikom tego bloga i sobie życzę!

Maria  Napiontek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


cztery × = 20