„Krwawe, brutalne i ponure”

 

W grudniu 2012 r. wszystkie opiniotwórcze gazety niemieckie odnotowały okrągły jubileusz pierwszego wydania baśni braci Grimm. O jubileuszu pisano także w innych krajach ? szczególnie anglosaskich. Sam Google świętował 20. grudnia 2012 r. za pomocą specjalnie na tę okazję przygotowanego ?doodle?a? składającego się z 22 slajdów przedstawiających historię Czerwonego Kapturka.

 

Doodle Google przygotowany z okazji dwusetlecia pierwszego wydania baśni braci Grimm
Doodle Google przygotowany z okazji dwusetlecia pierwszego wydania baśni braci Grimm

 

Świat zaczytuje się Grimmami. Jak pisze Thomas O?Neill w National Geographic:

?Zbiór został przetłumaczony na ponad 160 języków ? od eskimoskiego inupiat po afrykańskie suahili. Wśród wszelkich ksiąg dzieło braci jest fenomenem na miarę Biblii. Zaczerpnięte z niego wątki i bohaterowie pojawiają się w sztukach teatralnych, approved operach, information pills komiksach, rx filmach, malarstwie, muzyce rockowej, reklamie i modzie. Japończycy, chyba najzagorzalszy wielbiciele Grimmów, zbudowali dwa parki tematyczne poświęcone ich baśniom. Zbiór braci Grimm dostarczył materiału, który w wielkiej mierze przyczynił się do sukcesu, jaki odniósł Walt Disney.? (Thomas O?Neill, Strażnicy krainy baśni. Bracia Grimm,  w:  National Geographic vol. 1, nr 3 (grudzień 1999)  str. 7; cały artykuł po angielsku: http://www.nationalgeographic.com/grimm/article.html)

Na stronach National Geographic znajdziemy również specjalny interaktywny serwis poświęcony wyłącznie baśniom braci Grimm:  http://www.nationalgeographic.com/grimm/main.html

 

A jaką prasę mają baśnie braci Grimm w Polsce? W polskiej publicystyce funkcjonują jako synonim ?krwawych, brutalnych i ponurych? opowieści (te epitety znaleźć można na licznych forach internetowych poświęconych baśniom). Z okazji wspomnianego jubileuszu baśni w grudniu 2012 r. publicysta Polityki Adam Krzemiński sprowadził baśnie do ?orgii okrucieństwa?, bo ?wszędzie krew, gwałt i śmierć? (http://www.polityka.pl/kraj/1533939,1,te-straszne-basnie-braci-grimm.read). Gdzie indziej można było przeczytać, że  baśnie braci Grimm to ?nadreński horror z wymęczonym happy endem? (określenie Jarosława Mikołajewskiego: http://wyborcza.pl/1,75517,1728188.html),  a z kolei 21. maja 2013 r. w recenzji Jerzego Jarniewicza (Gazeta Wyborcza) czytam, że pewna opowieść przywodzi na myśl baśnie braci Grimm, gdyż jest ?groźna, niesamowita i tajemnicza?. Nie lepiej sprawa wygląda w publikacjach poświęconych dzieciom. Baśnie braci Grimm zostały zaliczone do ?Top Ten? najbardziej kontrowersyjnych książek dla dzieci przez internetowy serwis edziecko.pl:

?Bracia Grimm na liście kontrowersyjnych książek? Czy to nie pomyłka? Skądże, spisane przez nich baśnie wzbudzają masę emocji – zarzuca się im brutalność, epatowanie okrucieństwem. Mówi się, że są zbyt krwawe dla dzieci (odcinanie stóp, wydłubywanie oczu, wystająca z grobu ręka niegrzecznego dziecka – to tylko wierzchołek góry lodowej).? http://www.edziecko.pl/male_dziecko/56,123925,11514639,Basnie_braci_Grimm,,5.html ).

"Baśnie" braci Grimm na liście "Kontrowersyjnych książek dla dzieci" serwisu edziecko.pl
„Baśnie” braci Grimm na liście „Kontrowersyjnych książek dla dzieci” serwisu edziecko.pl

Dwie znamienite autorki, znane dzięki Fundacji ?Cała Polska czyta dzieciom?, w swej książce Wychowanie przez czytanie piszą, że baśnie braci Grimm są ?taką samą trucizną przekazywaną z pokolenia na pokolenie jak klapsy i kary cielesne? (Irena Koźmińska/Elżbieta Olszewska, Wychowanie przez czytanie, Warszawa: Świat Książki, 2010, s. 118). Wygląda więc na to, że w Polsce posiedliśmy jakąś tajemną wiedzę o szkodliwości baśni braci Grimm. A może po prostu znamy te baśnie wybiórczo i oceniamy je tendencyjnie, gdyż  interpretujemy je, jak pisze profesor Hubert Orłowski (w przedmowie do Baśni dla dzieci i dla domu) jako wyraz ich rzekomo ?niemieckiego? okrucieństwa?

Warto przyjrzeć się swoistości zbioru Kinder- und Hausmärchen mieszczącego aż dwieście baśni, które trudno by sprowadzić do wspólnego mianownika ?horrory dla dzieci? czy ?krwawe historie?. Już chociażby pod względem formalnym baśnie Grimmów nie zachowują wymogów gatunku: jedynie ok. 70 z nich rozpoczyna się od ?Es war einmal…? (dawno, dawno temu…), a 150 baśni nie posiada formalnego zakończenia. W tradycji niemieckiej jest to zakończenie: ?Und wenn sie nicht gestorben sind, so leben sie heute noch? [A jeśli nie umarli, to żyją do dzisiaj], a pojawia się ono tylko w jednej baśni: Ptasi znajda (nr 51).

Ponadto zbiór ten jest także zróżnicowany pod względem gatunkowym i treściowym, przez co stanowi rodzaj zwierciadła odbijającego rozmaite cechy ówczesnej niemieckiej kultury i tradycji, zarówno poważnej, jak i żartobliwej, religijnej i na wskroś świeckiej. Czy zatem wszystkie one są ?horrorem z wymęczonym happy endem?? Niekoniecznie  ? spośród dwustu baśni jedynie około jedną czwartą można by dzisiaj określić mianem baśni właściwej, pełnej (Vollmärchen). Ponadto znajdziemy tu legendy, np. Czas żywota (nr 176), która bardzo poglądowo wyjaśnia, dlaczego życie po trzydziestce nie jest już takie przyjemne:

?Tak więc człowiek żyje siedemdziesiąt lat. Pierwsze trzydzieści to lata człowiecze, które szybko mijają. Jest wówczas zdrów i wesół, pracuje z ochotą i cieszy się ze swego życia. Potem następuje dwanaście oślich lat; wówczas wkładają nań jeden ciężar za drugim i musi dźwigać ziarno, które żywi innych, a razy i kopniaki to zapłata za jego wierną służbę. Potem przychodzi dwanaście psich lat i człowiek leży w kącie, warczy i nie ma już zębów, by ugryźć. A gdy ten czas mija, to na koniec dostaje dziesięć małpich lat. Wtedy to człowiek traci rozum i tępieje, wyczynia głupie rzeczy i staje się pośmiewiskiem dzieci.?

Otto Ubbelohde, ilustracja do baśni "Czas żywota" ("Baśnie dla dzieci i dla domu", Poznań: Media Rodzina, 2010)
Otto Ubbelohde, ilustracja do baśni „Czas żywota” („Baśnie dla dzieci i dla domu”, Poznań: Media Rodzina, 2010)

Inne gatunki to:  podania (np. Uparte dziecko, nr 117), fragmenty kazań (np. Stary Hildebrand, nr 95), bajki łgarskie (np. Cep z nieba, nr 112), bajki etiologiczne (np. Boża i diabla zwierzyna, nr 148), a szczególnie tzw. Schwank (rodzaj satyrycznych i żartobliwych skeczów ? Hultaje, nr 10, czy O myszce, ptaszku i kiełbasce, nr 23).

Polecam szczególnie lekturę Siedmiu Szwabów ? baśni niezwykle popularnej w Niemczech, u nas praktycznie nieznanej, będącej całkowitą odwrotnością naszego stereotypowego wyobrażenia o mrocznych i krwawych baśniach braci Grimm. Dla ilustracji zacytuję dłuższy fragment (a ponieważ na naszym blogu pan dr Henryk Krzyżanowski pisał niedawno o limerykach, to tutaj także znajdzie się trochę rymowanej twórczości):

 

Otto Ubbelohde, ilustracja do baśni "Siedmiu Szwabów" ("Baśnie dla dzieci i dla domu", Poznań: Media Rodzina, 2010)
Otto Ubbelohde, ilustracja do baśni „Siedmiu Szwabów” („Baśnie dla dzieci i dla domu”, Poznań: Media Rodzina, 2010)

?Drugiej niebezpiecznej przygody, jaka ich spotkała, nie da się porównać z pierwszą. Po kilku dniach wędrówki droga poprowadziła ich przez ugór, gdzie w słońcu siedział zając i spał, a przy tym uszy wystawił do góry i wytrzeszczał swoje wielkie szklane oczy. Więc przerazili się wszyscy na widok okrutnego, dzikiego zwierza i zaczęli się naradzać, jak uniknąć niebezpieczeństwa. Bo gdyby na przykład zaczęli uciekać, to potwór mógłby ruszyć za nimi i połknąć ich razem ze skórą i kośćmi. W końcu postanowili:

– Musimy podjąć tę trudną i niebezpieczną walkę. Do odważnych świat należy!

I wszystkich siedmiu chwyciło włócznię, pan Schulz na przedzie, a Veitli na końcu. Pan Schulz chciał jeszcze powstrzymać uderzenie włócznią, ale Veitli z tyłu nagle nabrał odwagi i ruszając w bój zawołał:

– Do boju, bracia! Naprzód, a nuże!
Niech nikt nie myśli, że Szwaby to tchórze!

Ale Hans wiedział, co mu odrzec, i powiedział:

– Smok tylko czeka na bohatera ?
Tego, co koniec dzidy podpiera!

A Michał zawołał:

– Bohater tylko lub człek szalony
Ruszy do boju z diabłem wcielonym!

A następny w kolejności był Jergli, który powiedział:

Może nie diabeł, lecz jestem pewny,
Że to jest jakiś diabelski krewny!

Marli wpadł na świetny pomysł i powiedział:

– Coś słabo widzę tak w pełnym słońcu.
Stań Veitli z przodu, a ja na końcu.

Ale Veitli go nie słuchał a Jackli powiedział:

– Schulz jest z nas wszystkich najroztropniejszy.
Należy mu się ? niech będzie pierwszy!

Pan Schulz zebrał się na odwagę i powiedział dostojnie:

– Ruszajmy razem, przy Szwabie Szwab,
Pokażmy który największy chwat!

I wszyscy razem ruszyli na smoka. Pan Schulz przeżegnał się i wezwał na pomoc Pana Boga, ale gdy to nic nie pomogło i pan Schulz coraz bardziej zbliżał się do wroga, zawołał w strachu:

– Huzia huzia huź! Huzia huź!

I wtedy zając obudził się, przestraszył i szybko stamtąd uciekł. A gdy pan Schulz zobaczył jego ucieczkę, wykrzyknął rozradowany:

– Uciekł potwór nie zwlekając!
Rany, Veitli, to był zając!

A potem szwabska drużyna ruszyła w poszukiwaniu dalszych przygód.?
(Jakub i Wilhelm Grimm, Baśnie dla dzieci i dla domu, tłum. Eliza Pieciul-Karmińska, Poznań: Media Rodzina, 2010, s. 120-124)

Prawda, że ładne?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


× 6 = dwadzieścia cztery