O nauce języka z tłumaczem

Rozmowa z doktorem Marcinem Lewandowskim, cost pracownikiem Zakładu Infolingwistyki w IJ, językoznawcą prowadzącym autorskie zajęcia w ramach nauczania języka angielskiego i nauki tłumaczeń, autorem książki The Language of Football: an English-Polish Contrastive Study.

? Czuje się Pan bardziej wykładowcą czy tłumaczem?

? Zdecydowanie wykładowcą, pracownikiem naukowo-dydaktycznym. Wykonuję również tłumaczenia, dzięki czemu mogę się ze studentami dzielić doświadczeniem w tej materii podczas praktycznych zajęć z translatoryki.

            ? Jak to się stało, że zajął się pan nauczaniem?

? W czasach, kiedy kończyłem studia, większość absolwentów angażowała się w mniejszym lub większym stopniu w nauczanie angielskiego. Rozpoczynając pracę w IJ wiedziałem, że będę prowadził zajęcia z praktycznej nauki języka. Miałem już pewne doświadczenia dydaktyczne z okresu studiów. Lubiłem i nadal lubię dydaktykę, bo lubię kontakt z młodymi ludźmi związany z przekazywaniem im wiedzy i umiejętności. Prowadziłem zajęcia głównie na specjalnościach etnolingwistyka oraz językoznawstwo i nauka informacji.

            ? Studenci przychodzą na studia z pewnym poziomem wiedzy i umiejętności, ale już podczas pierwszych zajęć niektórzy odkrywają, że ich poziom wiedzy może być niewystarczający. Z czego to może wynikać?

? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Być może jest tak dlatego, że przejście z poziomu szkoły średniej na poziom akademicki może być pewnym szokiem, ponieważ wiąże się jednak z innym trybem nauki, bardziej samodzielnym. Myślę, że w przypadku języka obcego może to wynikać także z tego, że w związku z reformą edukacji w szkołach kładzie się duży nacisk na przygotowanie do testów egzaminacyjnych. Przygotowywanie się do testów językowych na koniec szkoły niekoniecznie związane jest z  wszechstronnym doskonaleniem umiejętności językowych. Uczniowie świetnie rozwiązują testy, jednak gdy przychodzi do konfrontowania się z sytuacjami, których test nie obejmuje, ujawniają się słabości.

            ? A podręczniki… Studenci mają wobec nich mieszane uczucia. Co Pan, jako wykładowca, myśli na ten temat?

? Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że mogę się wypowiedzieć z dystansem, ponieważ w tej chwili prowadzę głównie zajęcia z tłumaczeń. To stawia mnie w komfortowej sytuacji, ponieważ mogę sam opracować materiały o charakterze autorskim. Na specjalnościach etnolingwistyka oraz językoznawstwo połowa zajęć to praca z podręcznikiem, a druga połowa to komponenty, podczas których rozwija się sprawności mówienia oraz pisania i naucza się gramatyki. A odpowiadając na Pani pytanie, to pamiętajmy, że kurs oparty o pracę z podręcznikiem ma swoje plusy i minusy. Z jednej strony, podręcznik jest o tyle przydatną pomocą dydaktyczną, że narzuca pewien program. Zarówno nauczyciel, jak i studenci wiedzą do czego zmierzają. To pozwala osiągnąć pewną kompetencję językową i przygotować do zmierzenia się z egzaminami. Druga zaleta jest taka, że jeśli chodzi o nauczanie języka obcego, to istotną rzeczą jest równomierne doskonalenie czterech głównych sprawności: czytania ze zrozumieniem, słuchania ze zrozumieniem, mówienia i pisania. Wszystko to jest połączone z rozwijaniem poprawności gramatyczno-leksykalnej. To wszystko jest zintegrowane w podręczniku. To są dwie niewątpliwe zalety podręczników. Co do wad natomiast, to myślę, że z perspektywy studenta podręcznik może być nużący. Studenci, kiedy jeszcze byli uczniami, mieli do czynienia z podręcznikami podczas całego toku dotychczasowej nauki: od podstawówki poprzez gimnazjum po szkołę średnią. Student ma więc poczucie, że to już wszystko kiedyś było, że pewne tematy były omawiane niejednokrotnie, na przykład ochrona środowiska, praca, czas wolny, sport, itp. To jest mankament z perspektywy studenta. Dlatego wykładowcy urozmaicają swoje zajęcia poprzez wprowadzanie dodatkowych materiałów, zdając sobie sprawę, że sam kurs oparty na podręczniku może być nudny. Wadą podręczników jest też to, że bazują w dużej mierze na materiałach spreparowanych dydaktycznie. Rodzi się więc pewien dyskomfort: studenci mogą mieć odczucie, że nie mają do czynienia z autentycznym, żywym językiem. Ale gdyby nie było takiego kursu, w którym zintegrowane są wszystkie sprawności, studenci mogliby się zastanawiać, do czego zmierzają? Nie mieliby poczucia, że robią konkretne postępy, że osiągają kolejny poziom znajomości języka. Trzeba mieć nadzieję, że będą powstawać coraz lepsze materiały dydaktyczne w postaci podręczników z ciekawymi treściami i mniej nużącą formułą.

            ? Co uważa Pan za najtrudniejsze w nauczaniu języka angielskiego i nauki tłumaczeń?

? Przekonać studentów do tego, żeby nie spoczywali na laurach, nie zadowalali się swoim dotychczasowym poziomem wiedzy z języka. Niektórzy być może przychodzą z takim  przekonaniem: ?Zdałem / zdałam maturę, posiadam certyfikat, znam angielski dobrze czy  nawet bardzo dobrze?. Nauczając języka i tłumaczeń staram się, aby studenci posiedli umiejętność naturalnego posługiwania się językiem. Myślę, że to jest najważniejsze, uświadomienie studentom, ze owszem ich kompetencja jest zadowalająca, ale można posługiwać się językiem bardziej precyzyjnie, jeśli chodzi o dobór słownictwa i konstrukcji gramatycznych. Często, kiedy staram się uświadomić studentom, że taka forma jest formą najwłaściwszą, słyszę pytania: ?A nie można tak powiedzieć? Bo ja gdzieś słyszałam / słyszałem taką formę?. To można uznać za poprawne zdanie czy frazę, ale niekoniecznie najbardziej naturalną czy adekwatną w danym kontekście. Angielski jest jednym z języków, w których od początku łatwo się porozumiewać. Uczący się dosyć szybko osiągają sukcesy. Zależy mi jednak na tym, aby nasi studenci mieli świadomość, że sprawność mówienia należy stale doskonalić. Na poziomie B1 – B2 to łatwo opanować, ale porozumiewać się w sposób naturalny, używać idiomów ? to już jest większe wyzwanie. Ja bym chciał, żeby oni do tego zmierzali. To nie może się w żadnym wypadku ograniczać do nauki pojedynczych słów czy konkretnych idiomów. Ważne jest opanowywanie kolokacji, czy nawet zapamiętywanie pewnych sformułowań na poziomie krótkich zdań. Pewnym mankamentem podręczników jest też to, że w niektórych tekstach i ćwiczeniach znajdują się słówka, które wykształceni native speakerzy uznają za przestarzałe, a czasem nawet nigdy o nich nie słyszeli.

            ? Angielski to bardzo dynamiczny język, szybko się zmienia. Jak najlepiej dbać o to, by nasza wiedza o języku angielskim była jak najbardziej na czasie?

? Nie będę oryginalny: dużo słuchać, dużo czytać. W Internecie można znaleźć mnóstwo materiałów audio, wideo, które rozwijają, zwłaszcza w zakresie słownictwa. Zachęcam też bardzo do korzystania z dostępnych w Internecie korpusów angielszczyzny, które są o wiele lepszym źródłem weryfikacji poprawności językowej niż Google. Mam tutaj na myśli nie tylko słownictwo na poziomie zaawansowanym, oficjalne, na które nacisk kładzie się na zajęciach, ale także słownictwo bardziej potoczne, które może warto byłoby przemycić w nasze treści programowe. Studenci posiadają kompetencję komunikacyjną, ale należy ją doskonalić również na poziomie zaawansowanym, ponieważ czasem wypowiadają się w sposób nienaturalny. Podam może taki przykład: kiedyś byłem świadkiem sytuacji, w której studentka próbowała usprawiedliwić swoją nieobecność u wykładowcy, native speakera. Swoją wypowiedź rozpoczęła, bez żadnych wstępów, słowami: In two hours I am going to become a godmother. Nie było to fortunne z pragmalingwistycznego punktu widzenia. Nad rozwijaniem kompetencji komunikacyjnej też warto pracować, może nie w ramach oddzielnych zajęć, ale na zajęciach z języka angielskiego na pierwszym, może drugim roku.

            ? Jaką rolę spełnia wymowa i akcent w angielskim? Czy trudno go nauczyć?

? Od dwóch lat mamy zmianę programową, która polega na tym, że na pierwszym roku obowiązuje nowy komponent: fonetyka i mówienie. A od tego roku akademickiego studenci mają możliwość wyboru grupy pod kątem preferowanego wariantu języka angielskiego. Mogą więc wybrać angielszczyznę w wersji brytyjskiej bądź amerykańskiej. Tak się składa, że prowadzę zajęcia dla grupy zainteresowanej wymową amerykańską i tam łapię się na tym, że często nie starcza czasu na to, żeby rozwijać zarówno poprawność fonetyczną na podstawie konkretnych ćwiczeń, jak i sprawność mówienia. Wyjazd do kraju anglojęzycznego nie jest konieczny, aby tę poprawność doskonalić. Wszystko zależy od samozaparcia i dobrej woli ze strony studenta. Na zajęciach studenci czytają, ćwiczą, pracujemy nad poszczególnymi fonemami, w pierwszym semestrze pracujemy wyłącznie nad samogłoskami. Zajęcia współprowadzi stypendystka Fulbrighta (English Teaching Assistant), której pomoc jest nieoceniona. Zawsze studentom powtarzam, że muszą bardzo dużo pracować w domu. Ale mają bardzo dobrą pomoc dydaktyczną: podręcznik i nagrania audio. Wyznaczyłem dwa cele: celem minimum jest osiągnięcie poprawności fonetycznej, wiążącej się z właściwą artykulacją fonemów, akcentowaniem wyrazów,  czytaniem i mówieniem z zachowaniem właściwego rytmu i odpowiedniej intonacji. Dodatkowym celem jest nabycie akcentu amerykańskiego, ale jest to uzależnione w dużej mierze od indywidualnych predyspozycji studentów, dlatego w tym zakresie nie mam wobec nich nadmiernych wymagań. Traktuję to jako wartość dodaną.

 

 

Rozmawiała:

Aleksandra  Kręcicka

studentka II roku SUM etnolingwistyki

oraz I roku SUM hungarystyki

dr Marcin Lewandowski

Językoznawca i tłumacz, absolwent filologii angielskiej UAM. Napisał doktorat z językoznawstwa ogólnego. Do jego zainteresowań naukowych należą socjolingwistyka i translatoryka ? i w tym właśnie zakresie specjalizuje się. Napisał książkę dotyczącą języka piłki nożnej w aspekcie porównawczym polsko-angielskim, która wiosną tego roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego UAM (The Language of Football: an English-Polish Contrastive Study). Do ulubionych zajęć na uczelni zalicza m.in. prowadzenie seminarium licencjackiego. Podoba mu się dowolność wyboru tematu pracy licencjackiej, który stara się wspólnie ze studentem doprecyzować, a następnie pomóc w wyborze materiału do analizy empirycznej. Jego zajęcia mają charakter autorski ? nie ogranicza się nigdy podręcznikiem, dopasowując zawartość kursu do zainteresowań studentów. Ponadto jego zajęcia z języka angielskiego wzbogacone są obecnością native speakerów ? stypendystów programu Fulbright (jest również zaangażowany w organizację ich rocznych staży w IJ). Prywatnie pasjonuje się sportem, literaturą, muzyką, kinem, turystyką i podróżami.

Prowadzone zajęcia:
praktyczna nauka języka angielskiego (I rok)
tłumaczenia – język angielski (III rok)
seminarium licencjackie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


siedem − 3 =