Po co znowu tłumaczyć baśnie braci Grimm?

 

W niniejszej zakładce zatytułowanej prowokacyjnie ?Kto się boi braci Grimm?? chciałabym opowiedzieć o filologicznych i translatorskich zmaganiach z baśniami braci Grimm.  Jestem autorką ich nowego przekładu, sildenafil więc trudno mi występować tutaj jako bezstronny badacz i krytyk. Postaram się jednak ? w odcinkach ? przybliżyć to niezwykle ważne dla kultury światowej dzieło.

20. grudnia 2012 r. minęło dokładnie dwieście lat od pierwszego wydania zbioru baśni braci Grimm Kinder- und Hausmärchen. Z tej okazji w Niemczech hucznie obchodzony jest rok Grimmowski (http://www.grimm2013.nordhessen.de/de/index), treat a w Kassel, miejscu pierwszego wydania baśni, odbył się międzynarodowy kongres, na który zjechało 150 grimmologów z całego świata (http://www.uni-kassel.de/projekte/en/brueder-grimm-kongress-2012/startseite.html )

W roku 2009 w poznańskim wydawnictwie Media Rodzina ukazały się jednotomowe Baśnie braci Grimm zawierające 50 baśni wybranych przez Wilhelma Grimma na potrzeby tak zwanego ?Małego Wydania? (o czym więcej w kolejnych odcinkach).

 

okładka "Baśni braci Grimm", wydawnictwo Media Rodzina, przekład: Eliza Pieciul-Karmińska, ilustracje: Adolf Born
okładka „Baśni braci Grimm”, wydawnictwo Media Rodzina, przekład: Eliza Pieciul-Karmińska, ilustracje: Adolf Born

Rok później, w grudniu 2010, ukazała się pełna dwutomowa edycja dwustu baśni bazująca na siódmym wydaniu oryginalnych Kinder- und Hausmärchen z roku 1857. Wydanie to zostało poprzedzone przedmową światowej sławy germanisty z Poznania, prof. Huberta Orłowskiego (osoby zainteresowane zapraszam do obejrzenia relacji z Czwartku Literackiego poświęconego premierze Baśni dla dzieci i dla domu właśnie z udziałem profesora Orłowskiego:  http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/doccontent?id=154405&from=FBC ). Obydwa wydania baśni, i „małe” i „wielkie”, zostały zredagowane przez Marię Bosacką (o owocnej współpracy tłumacza i redaktora napiszę więcej w kolejnych odcinkach).

 

Dwutomowe wydanie "Baśni dla dzieci i dla domu" (2010): wydawnictwo Media Rodzina, przekład: Eliza PIeciul-Karmińska, ilustracje: Otto Ubbelohde
Dwutomowe wydanie „Baśni dla dzieci i dla domu” (2010): wydawnictwo Media Rodzina, przekład: Eliza PIeciul-Karmińska, ilustracje: Otto Ubbelohde

 

Po co znowu tłumaczyć baśnie braci Grimm?

No właśnie, po co, skoro w języku polskim istnieje już jeden przekład tzw. ?wielkiego wydania?, czyli zbioru 200 baśni braci Grimm (Baśnie braci Grimm, tłum. M. Tarnowski/E. Bielicka, Warszawa 1982) i są również niezliczone wersje pojedynczych baśni i ich zbiorów. Wszyscy znamy przecież treść Czerwonego Kapturka, Królewny Śnieżki i losy wielu innych Grimmowskich bohaterów.

Głównym powodem powtórnych przekładów jest zwykle upływ czasu: język oryginałów starzeje się, często ciąży na nim stylistyczna konwencja epoki. Nie na darmo niemiecki teoretyk przekładu, Jörn Albrecht mówi o ?alternde Übersetzungen und ewig junge Originale? (starzejących się przekładach i wiecznie młodych oryginałach). Każda epoka powinna więc mieć swojego współczesnego Hamleta czy Fausta.

Ponadto zmieniła się rola tłumacza, a ściślej ? sposób, w jaki tłumacz rozumie swoją powinność wobec autora, wobec tekstu i wobec czytelników. Wystarczy przypomnieć epokę tłumaczeń ?pięknych niewiernych?, kiedy to teksty oryginalne adaptowano do współczesnych wymagań estetycznych ? tłumacz wprowadzając zmiany w tekście uważał wręcz, że poprawiając oryginał wyświadcza autorowi przysługę.

Wskazać można również powód subiektywny: tłumacz, tworząc nową wersję wielokrotnie już tłumaczonego tekstu, pragnie uwypuklić jakiś ? jego zdaniem ? niedoceniany dotąd rys przekładanego dzieła.

W przypadku przekładów baśni braci Grimm dodatkowo należy wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik wpływający na ostateczny kształt tekstu. W powszechnym odbiorze baśnie funkcjonują dziś wyłącznie jako repertuar dla dzieci. Z tego powodu teksty te podlegają w przekładzie dodatkowemu uwarunkowaniu ? obowiązującym w danej chwili koncepcjom pedagogicznym. Tłumacze bądź redaktorzy mniej lub bardziej świadomie próbują za pomocą baśni realizować określone cele wychowawcze. Tendencję tą wyraziście oddaje wypowiedź pisarki i tłumaczki Stefanii Wortman (1912-1982). W trakcie sesji ?Funkcja baśni w wychowaniu i kształtowaniu osobowości dziecka?, zorganizowanej w grudniu 1973 r. przez Związek Literatów Polskich, powiedziała ona rzecz niezwykle charakterystyczną dla ówczesnego sposobu myślenia:

Przez wiele lat pracowałam w ?Naszej Księgarni?, w redakcji dla dzieci młodszych (…). Starannie wybierałyśmy i dobierały baśnie, żeby tylko nie było w nich czegoś okropnego. Nasz wybór baśni Grimmów został oparty na wydaniu niemieckim, lecz zmieniono zakończenia. Na przykład macocha Królewny Śnieżki nie tańczyła aż do śmierci w rozpalonych pantofelkach, tylko umierała krótką bezbolesną śmiercią na widok szczęśliwej pasierbicy (…). Oczywiście nie można było w tym wyborze zamieścić Jasia i Małgosi, bo sprawa palenia czarownicy to zbyt okropne (…). (Baśń i dziecko, Warszawa 1978, s. 228)

Słowa te wypowiedziane przez znaną autorkę książek dla dzieci i redaktorkę wielu wydań baśni ukazują, jak zaledwie trzydzieści lat temu traktowano baśnie oryginalne. Były one surowym materiałem, który redaktor bądź tłumacz powinien był zmodyfikować, aby ? jak mówi Stefania Wortman ? ?chronić nerwy dzieci?. Tymczasem współczesna psychologia dostrzega ogromną rolę baśni dla rozwoju osobowości dziecka i rozwiewa wątpliwości dorosłych dotyczące ich rzekomej brutalności. To również stanowi dodatkowy czynnik przemawiający za koniecznością stworzenia nowego przekładu, w którym nie trzeba będzie zmieniać zakończeń czy wręcz rezygnować z Jasia i Małgosi.

"Jaś i Małgosia", wydawnictwo Media Rodzina, przekład: Eliza Pieciul-Karmińska, ilustracje: Aleksandra Kucharska-Cybuch
„Jaś i Małgosia”, wydawnictwo Media Rodzina, przekład: Eliza Pieciul-Karmińska, ilustracje: Aleksandra Kucharska-Cybuch

W czerwcu 2005 roku baśnie Grimmów zostały wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO (Memory of the Word), a obok Biblii Lutra są najbardziej znanym dziełem niemieckiej kultury, przetłumaczonym na ponad 160 języków. Taka ich ranga sprawia, że tłumacz tym bardziej nie może traktować tekstu baśni jako surowego materiału, który wolno mu przetworzyć zgodnie z własnym gustem czy obranym celem pedagogicznym. Trzeba też pamiętać, że bohaterowie tych baśni, baśniowe wątki czy wierszyki i rymowanki obecne są w niezliczonych metaforach, aluzjach, powiedzeniach. Warto, by również czytelnik polski poznał Grimmów jak najbliższych oryginałowi, aby mógł na równych prawach uczestniczyć w międzykulturowym dialogu.

baner wydawnictwa Media Rodzina z okazji 200 lat baśni braci Grimm (ilustracja: Adolf Born)
baner wydawnictwa Media Rodzina z okazji 200 lat baśni braci Grimm (ilustracja: Adolf Born)

PS A tu zachęta: baśń „Miejscy muzykanci z Bremy”: http://mediarodzina.pl/zasoby/attachments/basnie_grimm_miejscy_muzykanci_z_bremy.pdf

Comments are closed.