Nha Trang

Niejednemu Wietnamczykowi na dźwięk tej nazwy świecą się oczy – w końcu to nazwa miasta będącego jednym z ulubionych miejsc beztroskich wakacji dla przyjezdnych i miejscowych. Dziś – turystyczny kurort pełen pięknych plaż niemalże w środku miasta, symptoms kiedyś – centrum II wojny indochińskiej, unhealthy znanej szerzej jako „wojna wietnamska”.

 

Czym więc tak  naprawdę jest Nha Trang?

Mówi się, side effects że za parę lat stanie się najpopularniejszym kurortem plażowym Azji. Już teraz swoimi widokami kusi miliony turystów z całego świata. Nie ma tu mowy o nudzie i leżeniu plackiem na plaży przez cały pobyt. Na przyjezdnych czeka szereg atrakcji – od nowoczesnych parków rozrywki, do zwiedzania historycznych miejsc (których w Nha Trang nie brakuje). Jednym z nich jest zapierająca dech w piersiach hinduistyczna świątynia czamska Po Nagar.

Wieczorami natomiast ulice miasta rozświetlone są kolorowymi szyldami nocnych klubów, które starają się przyciągnąć do siebie jak najwięcej ludzi. O dziwo, praktycznie nie ma tu podziału na kluby dla Wietnamczyków i dla turystów. Wszyscy bawią się razem. A co z barierą językową? Oczywiste jest, że nie każdy Wietnamczyk mówi po angielsku i nie każdy turysta mówi po wietnamsku, ale jak powszechnie wiadomo, po paru piwach używany język mocno traci na znaczeniu.

 

Niestety, w Nha Trang nie zawsze było tak kolorowo?

 Miasto wielu osobom kojarzyć się może z amerykańskimi produkcjami o wojnie wietnamskiej, np. film  „Czas Apokalipsy”.W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku znajdowała się tam amerykańska baza wojskowa. W 1966 utworzono tam Recondo School – profesjonalną szkołę zwiadowców dla najbardziej doświadczonych w Wietnamie żołnierzy i żołnierzy południowowietnamskich. W niej uczono setek umiejętności pozwalających przeżyć na terytorium należącym do nieprzyjaciela.

Po 3 tygodniach na kursantów czekał egzamin, czyli misja bojowa na terytorium wroga, a o jego zdaniu decydowali żołnierze Armii Północnego Wietnamu i partyzanci Vietcongu. Ci, którym udało się przeżyć, stawali się uszami i oczami wojsk amerykańskich, a ich istnienie było sekretem. Miało to na celu nie tylko utrzymanie w tajemnicy przed wojskami Północnego Wietnamu faktu, że na ich terenie czają się Amerykanie. Był to również sekret skrywany przed amerykańską opinią publiczną, która głośno krytykowała rząd za przedłużające się działania w Wietnamie.

 

Ewelina Konieczna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


1 × trzy =