Fakultet literacki, czyli… poeci są wśród nas

Od czterech bodaj lat prowadzę w ramach swojego modułu medioznawczego także warsztaty z twórczego pisania. Podczas kursu uczestnicy zajęć poznają nie tylko podstawowe gatunki literackie w obrębie liryki, sick epiki i dramatu, stomach ale także praktycznie ćwiczą (z piórem w ręce) poruszanie się w obrębie tych gatunków. Mam nadzieję, buy że dla przyszłych tłumaczy wszelkie próby własnej twórczości ? zwłaszcza próby interesujące i udane ? są nie do przecenienia. Całorocznym obowiązkiem każdego uczestnika tych zajęć jest także prowadzenie własnego dziennika literackiego, którego fragmenty raz na dwa miesiące zostają publicznie zaprezentowane przez Autorki i Autorów reszcie grupy. Dzisiaj, ponieważ mamy za sobą połowę pierwszego semestru w sezonie 2014/2015, pragniemy zaprezentować dorobek poetycki studentek i studentów, będący namacalnym śladem po czasie spędzonym na zajęciach z przedmiotu twórcze pisanie. Ta zbiorowa prezentacja niech stanie się zaczynem ewentualnych szerszych działań poetyckich w obrębie Instytutu Językoznawstwa, działań adresowanych przede wszystkim do uzdolnionej literacko młodzieży, która jakże często pozostaje ze swoimi pasjami w cieniu uznanych autorytetów. Jestem przekonany, że ta drobna próbka sprawności warsztatowej studentów zaowocuje szerszą aktywnością literacką naszego środowiska akademickiego. Pragnę też zapewnić Szanownych Czytelników, że kilka  spośród prezentowanych niżej wierszy może z powodzeniem konkurować z zawartością niejednej książki poetyckiej, jakie każdego roku rozpoczynają swój żywot na polskim rynku wydawniczym. I na koniec drobna uwaga ? warto pamiętać, że to są tylko próby i ćwiczenia, zwracam się więc do Szanownych Czytelników z prośbą o życzliwość dla poetyckich debiutantów. (K. Sz.)

* * *

Agata  Popiel-Machnicka

 

Północ

 

W ciemności wybuchło światło

i pośród mrozu tańcząc

na biel śniegu upadło.

 

Pomiędzy górami się rumieniąc

purpurą kusi oczy,

a czasami w strugach deszczu zauroczy.

 

Chłodna toń błękitu

drży pomiędzy skałami.

Na skórze czuję poranną bryzę zachwytu.

 

Pierwsze słońca promienie nad łąkami,

ptasi śpiew budzi niezapominajki.

Nie chcę się wybudzić z tej norweskiej bajki.

 

* * *

 

Dominika  Figiel

 

 

Godziny samotności

 

 

Tak bym chciała cofnąć czas

zatrzymać i to nie raz

przyjrzeć się z bliska zjawiskom

odpowiedzieć sobie: czy to wszystko?

 

Wszystko czego potrzebuję?

Zamykam się w swych czterech ścianach

jestem sama, kontempluję

z tajemnicą i pytaniami do Boga

 

Czy tylko na tyle zasługuję?

Czy to co czuję nie liczy się wcale?

I kiedy skończę mieszać ten smutek z żalem?

 

Kiedy w końcu ktoś powie mi:

Ty jesteś tą jedyną

mądrą i piękną dziewczyną

może chociaż list przyśle mi?

 

Parę słów to tak niewiele,

a zmieniłoby moje życie w karuzelę.

Niebotyczne szczęście,

które tak ciężko dotknąć w samotności męce.

 

 

* * *

 

Iga  Sochacka

 

 

Stach

 

 

przychodzi do mnie

pewien nieproszony przychodzień

przychodzi często i kiedy mu się podoba

pomiędzy godziną pierwszą i ostatnią

na imię mu Stach

Stach o Dużych Oczach

 

jego wizyty

nagłe i męczące

ciągną się przez noc

aż do białego rana

 

przyprawia mnie, ten Stach

o szybsze bicie serca

o nudności i zawroty głowy

i zawsze trzyma się blisko

 

Stach jest myślicielem

jednym z wybitniejszych naszych czasów

układa perfekcyjne plany

rozsiewania zamętu

i plątania języka

 

Stach jest podróżnikiem

był, jest i będzie

wszędzie, gdzie wzrok sięga

i tam, gdzie lękamy się spojrzeć

 

przyjdzie w godzinie ostatniej

pierwszej

i w te pomiędzy

nie przepuści żadnej okazji

swojej darmowej rozrywki

 

spójrz mu w oczy, mówią

wyśmiej go prosto

w jego pokrytą grymasami twarz

odejdzie gdzie indziej

nie zobaczysz go więcej

 

ale on przyjdzie

w godzinach

od pierwszej do ostatniej

żeby szeptać ci do ucha

gorzkie i cierpkie słóweczka

podstawić nogę

w momencie potknięcia

 

ale czasami

kiedy w godzinach pomiędzy

wysiłkiem wielkim

zamykam Stachowi usta

świat staje otworem

tak wielkim, że aż się boję

 

 

* * *

 

Jan  Stanisław  Bukowski

 

 

Sonet

 

 

Nie obaczysz ni słońca, ni liścia zieleni
gdy na zawsze opuścisz swą przystań bezpieczną
i nie ujrzysz już nigdy jako drogą mleczną
wędrują błyski najszlachetniejszych kamieni

 

Kompanem twym będzie jak i najbliższym wrogiem
to pragnienie spojrzenia w ukochane oczy
i choć serce przebite karmazynem broczy
dalej w drogę iść trzeba, znaleźć się za progiem

 

Ten świat ci na kark włożył wielkie powinności
Czy to może boskiego jest planu epizod
abyś walczył o wolność i w imię wolności

 

Na gałęzi hizopu zatknij gąbkę swoją
i wyjdź w końcu, nie bój się mieć płonnych nadziei
bo codziennie gdzieś giną Ci, którzy się boją

 

 

* * *

 

Joanna  Dowbor

 

 

Słowa?

 

 

One  pokryte grubą warstwą kurzu.

Myśli już dawno zdmuchnął wiatr.

Czyny? Brakuje nam nawet marzeń.

Dokąd? Dokąd?

 

Dlaczego nikt mi drogi nie wskaże?

 

Nie pokrzepi duszy, choć na chwilę

 

Wzrok zatrzymać..

 

Wędrowcze, Ty też nie wiesz,

 

Skąd przybywasz?

 

 

* * *

 

Katarzyna  Głowacka

 

 

Jesień w sercu

 

 

Miękki cień, złoty blask,

rudy bór, gęsi szyk,

morze chmur, burzy ryk,

krótki dzień, późny brzask.

 

Mokry mech, zwiędły kwiat,

zimny mrok, ciepła brak,

szybki krok, deszczu smak,

ciągły pech, smutny świat.

 

Radość zapadła w sen zimowy,

ciemność przed wyjściem, po powrocie,

smutek bije z oczu i mowy.

 

Pustka po bocianów odlocie,

samotność nie wychodzi z głowy,

depresyjnych przemyśleń krocie.

 

 

* * *

 

Michał  Chabiński

 

 

Pani Zamachowska

 

 

Jak to pięknie brzmi!

Ty uśmiechasz się do mnie.

W technikolorze

się promujesz.

Jesteś boginią

a twoje łóżko moim życiem.

Daj mi chociaż mandarynkę

ze swojego olimpijskiego stołu.

Nawet nie wiesz jak bardzo,

gdy zasypiam, ratujesz mnie.

Jestem teraz z tobą,

a siatka z biedronki

na trzecie piętro wznosi się sama

na twoich słowach.

Dziękuję Ci, że wygrałaś życie.

To tak pięknie brzmi.

 

 

* * *

 

Nastia  Greczynska

 

 

Mgła

 

 

Dużo chmur, wszędzie mgła, wszędzie mgła.

W niej nie widać, jak rodzi się dzień,

Ona nie wie, z kim kończy się noc,

Jej nie boli milczenie i strach.

 

Wszędzie mgła, wszędzie mgła, gęsta mgłą.

W jej spokoju ja tracę swój sen.

Mleczna biel topi ciepło twych stóp.

Budzę się, lecz to tylko jej gra.

 

Wszędzie mgła, gęsta mgła, wieczna mgła.

Wdycham ją, palę ją, zadźga mnie.

Pod oczami rzeźbi me sny.

Patrzę w lustro ? już bliżej jest dna.

 

Wszędzie mgła, gęsta mgła, moja mgła.

Wybieliła ostatni mój włos.

Dziś nie będę już szukać twych stóp,

Obojętna…, więc czas mi już spać.

 

 

* * *

 

Patrycja  Budzyńska

 

 

Erotyk

 

 

znów tu

jesteś

wreszcie

jakże pięknie

jak bezpiecznie

z tobą

 

weź mnie

gdzieś gdzie

jest tak pięknie

jest tak grzesznie

 

z sobą

nieś mnie

wiecznie

tak tu pięknie

tak niegrzecznie

 

z tobą

mięknie

we mnie

coś wewnętrznie

dreszcze

wszędzie

 

zostań

jeszcze wcześnie

tak jest pięknie

tak jest śmiesznie

nie chcesz…

 

… nie śpię

więcej śnię

więdnie we mnie

coś się zmienia

blednie

 

wiedz że

gdy cię nie ma

wszystko takie

bez znaczenia

znów

 

 

* * *

 

Szymon  Dolata

 

Grudniowy poranek

 

 

Gdy idę przez mrok

A para z ust bucha

A ranek się szarzy

A wiatr bije po twarzy

To brakuje mi nadziei

 

Gdy idę przez zimę

A ziemię mróz skuwa

A liście się srebrzą

A wrony gdzieś kraczą

To tracę wszystkie złudzenia

 

 

* * *

 

Katarzyna Szymanowska

 

 

Tęsknota

 

 

I ta mgła, co snuje się po ziemi,

i ten nadchodzący mrok,

Gdzie jesteś?

Pytam, lecz nie odpowiada  nikt.

 

I to zachodzące słońce,

i ten dudniący wiatr,

Czekam bez nadziei i pytam,

Gdzie jesteś?

Lecz nie odpowiada nikt.

 

I dni przemijają,

i noce ulatują,

godziny, minuty… a serce me zastyga,

tak jak zastygam ja.

A ciebie wciąż nie ma,

a ja pytam,

lecz pytań mych nie słyszysz ty.

 

O tobie to wszystko, dla ciebie wszystko też,

tęsknota, myśli, łzy…

Ach, gdzie jesteś ty?

 

W nicość popadam,

szarość mną włada,

otchłań wieczności krok po kroku zabiera mnie.

Gdzie jesteś?

Nie spytam nigdy więcej cię.

 

One thought on Fakultet literacki, czyli… poeci są wśród nas

  1. I’m not that muc of a internet reader to bbe hoest butt
    your sites really nice, keep it up! I’ll go ahead and bookmark your site to come back later on. Cheers

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


− jeden = 7