„Ach, gdyby, gdyby nawet piec zabrali…” – o obyczajach świątecznych w Kraju Basków

W momencie, page gdy piszę ten tekst, grudzień dopiero powoli zbiera się za pasem, ale wystawy sklepowe już kłują w oczy świątecznymi przecenami (tylko teraz!), kuszącymi propozycjami prezentów (tylko tu!) i zajadłą walką o klienta (tylko dla Ciebie!). W telewizji, w radio, w gazetach, na ulicach, słowem zewsząd bombardują nas świątecznym duchem  i… kredytem. Ale, ale! Prezenty prezentami, kredyt kredytem ? przecież nie to jest w Święta najważniejsze!

Pewne rzeczy, oczywiście, są jak najbardziej uniwersalne. Rodzina, ciepło domowego ogniska, Ci wszyscy ludzie, których nie możemy znieść przez resztę roku, ale nie wyobrażamy sobie bez nich Świąt, ciepłe kapcie, uśmiechy, śmiechy i to wszystko, co czyni nas szczęśliwymi.
Ale nie to ważne, co ważne, ale co się komu podoba. A że komuś podoba się wizja górnika zwiastującego narodziny Chrystusa? Cóż, im swojszczej tym lepiej wydaje się być doskonałą dewizą Kraju Basków. I chwała im za to. Baskowie to ludność ze wszech miar fascynująca. Od kultury, przez sztukę, po język. I kicz. Takim więc właśnie sposobem pozwolę sobie napomknąć nieco o obyczajach świątecznych w swojskiej, baskijskiej atmosferze. Continue reading