Święta w krainie Mikołaja

Boże Narodzenie, search najbardziej wyczekiwany okres w roku kalendarzowym i liturgicznym, more about zbliża się wielkimi krokami. W sklepach widać już tradycyjne kolejki ludzi, prescription którzy coraz bardziej nerwowo szukają prezentów dla najbliższych. Wszyscy z nadzieją wypatrują śniegu, choć od wielu lat świąteczny czas w Polsce przebiega raczej w atmosferze dodatnich temperatur. Dzieci niecierpliwie odliczają dni do Wigilii, kiedy otrzymają wymarzone prezenty. A jaki kraj najbardziej kojarzy się ze świętym Mikołajem? Oczywiście Finlandia!

W Finlandii okres świąteczny rozpoczyna się 21 grudnia, w dzień św. Tuomasa, a kończy około 6 stycznia. Bardzo wcześnie sklepowe wystawy zapełniają się tam ozdobami i lampkami, mającymi wprowadzić klientów w świąteczny nastrój. Jest też inna, bardziej prozaiczna przyczyna ? barwne świecidełka skutecznie rozświetlają długie grudniowe wieczory. Popularną domową ozdobą jest wieniec z 4 świecami, zapalanymi kolejno w każdą niedzielę Adwentu.  Na początku miesiąca Finowie świętują Pikkujoulu ? małe Boże Narodzenie. Tradycyjnie był to dzień, w którym po raz pierwszy można było przyrządzić typowo świąteczne potrawy. Obecnie jest to świetna okazja do spędzenia czasu z rodziną i przyjaciółmi. Bożonarodzeniową atmosferę roztacza zapach pierniczków i glögi ? czerwonego (rzadziej białego) wina, podgrzewanego z przyprawami. Coraz częściej również firmy decydują się organizować Pikkujoulu dla swoich pracowników. Continue reading

Porwijmy instrumenta i Śpiewajmy mu z weselem – kilka słów o polskich pieśniach bożonarodzeniowych

Żyjemy w czasach, w których wyznacznikiem świąt jest umieszczenie w telewizyjnej ramówce Kevina samego w domu oraz nałogowa emisja piosenki Last Christmas w centrach handlowych, podczas gdy tradycyjne kolędy stopniowo zanikają. Owszem, darmowe gazetki wydawane przez apteki i drogerie co roku niestrudzenie przypominają nam romantyczną historię powstania kolędy Stille Nacht, wedle której pewien austriacki wikary przy blasku świecy pisze wiersz o świątecznej tematyce, a wykonany podczas pasterki utwór z melodią dopisaną przez znajomego organistę zdobywa niesamowitą popularność i zostaje przetłumaczony na setki języków. Chociaż Cicha Noc z pewnością dużo bardziej zasługuje na wspomnienie przy okazji świąt niż wymieniony powyżej przebój duetu Wham!, często stawia ona w cieniu nasze własne, rodzime kolędy. A najliczniejszy na świecie zbiór pieśni bożonarodzeniowych z upływem lat odchodzi w zapomnienie.

Przy okazji warto przyjrzeć się etymologii słowa „kolęda” (występującego także dawniej w formie „kolenda”). Pojęcie to ma łaciński rodowód i wywodzi się od wyrazu calendae oznaczającego w starożytnym Rzymie pierwszy dzień miesiąca. W calendae styczniowe panował zwyczaj odwiedzania się, wzajemnego obdarowywania prezentami oraz śpiewania pieśni pochwalnych na cześć narodzin słońca – pogańskiego święta, które ostatecznie przeistoczyło się w Boże Narodzenie. Kolęda oznaczała więc składanie życzeń noworocznych. Aby uniknąć kojarzenia terminu z obrzędami pogańskimi stosowano również nazwę „kantyczki” (łac. canticum – pieśń, śpiew) lub „rotuły” (łac. rotula – mały poemat religijny). Utwory o wątkach zaczerpniętych z życia codziennego zwane są także „pastorałkami” (łac. pastoralis – pasterski). Continue reading

Nón lá – oryginalność w prostocie

Od wielu wieków stanowi ochronę przed doskwierającym słońcem i długotrwałym deszczem. Nón lá jest nie tylko elementem tradycyjnego stroju wietnamskiego, salve ale także znakiem rozpoznawczym  tego kraju. Charakterystyczny, wykonany z liści palmowych stożkowy kapelusz jest noszony głównie przez kobiety pracujące na polach ryżowych lub  handlujące owocami w większych miastach. Obecnie jest rzadziej spotykany, ponieważ noszą go przede wszystkim osoby starsze. Młodzież coraz częściej podąża za modą zachodnią, zaś a?o da?i zakładane jest najczęściej podczas ważnych uroczystości szkolnych czy narodowych.

Symbol orientu i egzotyki? takie właśnie jest no?n la?, które urzeka obcokrajowców swoją prostotą i popularnością w Azji. Jest popularne nie tylko na Wschodzie ? znane ikony mody i kina pozowały w nich, przedstawiając je w pewnym kontraście ? urody zachodniej z kapeluszem typowo azjatyckim, jak na przykład Kate Moss, czy sama Marilyn Monroe! Ta kompilacja przynosi niesamowity efekt kontrastu, dlatego palmowy kapelusz stał się chyba najczęściej przywożoną pamiątką z tego regionu kontynentu. Continue reading

„Ach, gdyby, gdyby nawet piec zabrali…” – o obyczajach świątecznych w Kraju Basków

W momencie, page gdy piszę ten tekst, grudzień dopiero powoli zbiera się za pasem, ale wystawy sklepowe już kłują w oczy świątecznymi przecenami (tylko teraz!), kuszącymi propozycjami prezentów (tylko tu!) i zajadłą walką o klienta (tylko dla Ciebie!). W telewizji, w radio, w gazetach, na ulicach, słowem zewsząd bombardują nas świątecznym duchem  i… kredytem. Ale, ale! Prezenty prezentami, kredyt kredytem ? przecież nie to jest w Święta najważniejsze!

Pewne rzeczy, oczywiście, są jak najbardziej uniwersalne. Rodzina, ciepło domowego ogniska, Ci wszyscy ludzie, których nie możemy znieść przez resztę roku, ale nie wyobrażamy sobie bez nich Świąt, ciepłe kapcie, uśmiechy, śmiechy i to wszystko, co czyni nas szczęśliwymi.
Ale nie to ważne, co ważne, ale co się komu podoba. A że komuś podoba się wizja górnika zwiastującego narodziny Chrystusa? Cóż, im swojszczej tym lepiej wydaje się być doskonałą dewizą Kraju Basków. I chwała im za to. Baskowie to ludność ze wszech miar fascynująca. Od kultury, przez sztukę, po język. I kicz. Takim więc właśnie sposobem pozwolę sobie napomknąć nieco o obyczajach świątecznych w swojskiej, baskijskiej atmosferze. Continue reading

Reportaż. Pyzdry – powrót po latach…

Pyzdry istnieją w mojej świadomości od lat 70. XX wieku, page kiedy to z Gniezna ?  przez Wrześnię i Kalisz ? jeździłem z rodzicami samochodem do Kępna, na grób dziadka Wojciecha Stefaniaka. Zawsze wtedy, rok po roku, nieustająco zadziwiały mnie dwa, jakże różne, oblicza Pyzdr, czyli krajobrazu miejskiego i dostrzeżonej nieco później fotogeniczności poznawanych w nim (w tym krajobrazie) miejsc niezmiennych oraz miejsc podlegających niespiesznym nieustającym zmianom, a nawet dramatycznej korozji lub reaktywacji w obrębie małomiasteczkowej czasoprzestrzeni. Wjeżdżając do Pyzdr od strony Wrześni, zawsze pod koniec października, czyli dzień lub dwa przed 1 listopada, mijałem rozciągające się na równinie niemal po horyzont pola, sady, zagony warzywne, łąki, bogate wiejskie gospodarstwa i małorolne zagrody. W latach 70., a zwłaszcza w latach 80., była to szara kraina. Szara szarością zdychającego komunizmu, który na długie lata zmroził tę część Europy oddechem bolszewickiej imperialnej Rosji. Droga na Kalisz nieznacznie tylko zahaczała o miasto, więc nigdy podczas tych wypraw samochodem do Kępna nie poznałem najstarszej części miasta. Nie poznawałem jej także w drodze powrotnej z Kępna do Gniezna, bo to ciągle była ta sama droga, która omijała centrum miasta, tyle tylko, że wtedy most na Warcie otwierał przede mną niezwykłej urody nadrzeczną skarpę z jej historyczną, klasztorną zabudową. Ta krajobrazowa dwoistość Pyzdr zawsze pobudzała moją wyobraźnię i dlatego pod koniec lat 80., kiedy przyjechałem tam po raz pierwszy jako dziennikarz, autor cyklu reportaży o nadwarciańskich miastach i miasteczkach Wielkopolski, swoista uroda i małomiasteczkowa szarzyzna Pyzdr zlały się w mojej świadomości w ciekawość podszytą ekscytacją, w chęć powrotu do świata pełnego znaków i zagadek, które muszę rozkodować i rozwikłać, jeśli chcę zrozumieć socjologiczny i kulturowy fenomen tego miejsca.

Panorama Pyzdr. Widok z mostu

Tekst ?Między Uniejowem a Pyzdrami? (do którego zdjęcia wykonał wówczas Maciej Kuszela), napisany w ramach cyklu Z biegiem Warty, został opublikowany w lutym1989 roku w ukazującym się w Poznaniu ogólnopolskim miesięczniku społeczno-kulturalnym ?Nurt?. Oto jego fragment dotyczący Pyzdr oglądanych u schyłku komuny, kilka miesięcy przed zmianą ustrojową… Continue reading