Lubimy czytać, czyli…

Rozmowa z  IZABELĄ  SADOWSKĄ

Prezes i współwłaścicielka Lubimyczytać.pl Sp. z o.o.Przykłada bardzo dużą wagę do wykorzystywania nowych technologii w propagowaniu czytelnictwa, stomach a także do promowania czytelnictwa w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu. Pod jej skrzydłami w ciągu dwóch lat serwis społecznościowy lubimyczytać.pl stał się liderem w swojej kategorii w Polsce, more about osiągając imponujące statystyki. Serwis odwiedza 2 miliony użytkowników miesięcznie, którzy generują 11 milionów odsłon. Swoje konta zarejestrowało 300 tysięcy użytkowników (statystyki ? listopad 2013). Izabela Sadowska jest pomysłodawczynią pierwszej w Polsce społecznościowej aplikacji książkowej. Aplikacja lubimyczytać.pl jest dostępna na systemy Android, iOS oraz Windows 8 i Windows Phone. Tylko w ciągu pierwszych 3 miesięcy działania aplikację pobrano na przeszło 35 tysiąca urządzeń. 

Jakiś czas temu wystartowała Pani z portalem o tematyce czytelnictwa. Pomysł prosty jak gwóźdź, ale czy stojąca za nim idea może tak po prostu zmienić obraz czasów, w których ponoć wszyscy piszą, a mało kto czyta?

Ten prosty pomysł nie ma na celu zmiany obrazu czasów, ma tan czas wyprzedzać i kreować nowe postrzeganie czytelnictwa. Czasami trzeba działać wbrew pesymistycznym statystykom, bo jak widać  ?  może się okazać, że rynek czytelników jest na tyle duży, że warto do niego kierować działania.

Od pewnego czasu szerzy się pogląd, że Internet wypiera książki i zniechęca do czytania długich tekstów literackich. Można z tym jakoś walczyć? I jeszcze odnieść sukces?

Osoby, które korzystają z Internetu, czytają również książki. W związku z tym te dwie rzeczy absolutnie się nie wykluczają. Natomiast na pewno internauta woli w sieci czytać teksty krótkie. Ciężko się skupić serfując między portalami, pocztą mailową, kontami społecznościowymi itd. Dlatego trzeba oferować teksty, które merytorycznie zainteresują odbiorcę, czyli będą dobrze stargetowane. Wtedy drugorzędnym problemem jest ich długość. Wierzę w to, że dobra treść broni się sama i interesują mnie odbiorcy, którzy to doceniają. Okazuje się, że jest ich sporo.

Zatem, do kogo skierowany jest portal lubimyczytać.pl ? Do ludzi zaawansowanych technologicznie czy również do osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z Internetem?

Tych osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z Internetem, nie ma chyba za wiele. Sierwis przede wszystkim skierowany jest do czytelników, miłośników literatury i wszystkich osób, które lubią czytać.

Jest Pani absolwentką etnolingwistyki na poznańskim UAM. Te studia w Pani przypadku miały jakikolwiek wpływ na podjęcie decyzji o otwarciu portalu, czy raczej była to wcześniej (lub niezależnie od studiów) zaplanowana inicjatywa?

Świat książek przewijał się w moim zawodowym i studenckim życiu cały czas (np. podczas studiów pracowałam jako księgarz. Jednak etnolingwistykę skończyłam w 2006 roku, a lubimyczytać.pl powstało w styczniu 2011, więc kierunek studiów nie miał nic wspólnego z moimi decyzjami.

Wróćmy jeszcze do Etnolingwistyki. Co sprawiło, że wybrała Pani właśnie taki, dla wielu egzotycznie brzmiący, kierunek studiów?

Tu mogę nakreślić bliższą lub dalszą „prawdę”. Najpierw dalsza. Od dawna pasjonował mnie rozwój i kształtowanie zachowań językowych w danych kultrach, więc gdy znalazłam w wykazie kierunków UAM etnoligwistykę, to nie wahałam się ani chwili. Natomiast bliższy prawdzie jest fakt, że nie dostałam się na sinologię i skandynawistykę, a bardzo chciałam studiować w Poznaniu, bo miałam tu… przyjaciół, więc gdy znalazłam w wykazie kierunków UAM etnoligwistykę, to nie wahałam się ani chwili.

W sieci można znaleźć aplikacje mobilne, które umożliwia częstsze korzystanie z portalu oraz stały kontakt ze znajomymi. Czy uważa Pani, że w obecnych czasach czytelnictwo powinno wychodzić naprzeciw oczekiwaniom klientów, między innymi poprzez tworzenie takich narzędzi? Czy też jego tradycyjna forma byłaby bardziej wartościowa dla mniejszej, ale bardziej zainteresowanej części społeczeństwa?

Oczywiście, że tak uważam. Dzisiaj świetnie uzupełniają się różne formy literatury ? papier, ebook, audiobook. Czytelnik ma szerszy wybór i różne możliwości konktaku z książkami. Dla jednych forma ma znaczenie, dla innych liczy się treść, a lubimyczytać.pl, jak nazwa wskazuje, skupia się na treści w każdym formacie.

Kilkuosobowy zespół wystarcza do prowadzenia tak dużego portalu, czy wręcz przeciwnie ? musicie czasem korzystać z pomocy większej liczby osób?

Zespół mamy kilkunastoosobowy, który jest podzielony na dział redakcji, administracji oraz dział techniczny, ale lubimyczytać.pl to przede wszystkim społeczność, która sama w dużej mierze tworzy serwis, na przykład uzupełniając katalog książek, czy pisząc opinie i receznje.

Facebookowy fanpage portalu lubimyczytać.pl niedługo przekroczy liczbę stu tysięcy lubiących. Zastanawiam się, czy organizuje Pani jakieś konkursy dla facebookowych fanów oraz czy przewiduje Pani jakąś specjalną nagrodę lub przywilej dla osoby, która jako stutysięczna polubi ten profil?

Bardzo dużo konkursów organizujemy bezpośrednio w lubimyczytać.pl, który miesięcznie odwiedza 2 mln użytkowników. Fanpage na facebooku jest wyłącznie dodatkiem, o którym też nie zapominamy, więc na pewno redakcja coś specjalnego z okazji stutysięcznego fana/fanki przygotuje.

Na portalu można znaleźć także rozmowy z autorami książek. Oni chętnie udzielają się w takiej inicjatywie, czy też raczej są/bywają w tej materii tradycjonalistami?

Autorzy piszą dla czytelników, a lubimyczytać.pl to miejsce w sieci, które skupia najwięcej czytelników w Polsce, więc bardzo chętnie pisarze udzielają nam wywiadów. W przeważającej części są to odpowiedzi na pytania użytkowników LC, którzy za pośrednictwem serwisu zadają je autorom.

Portal lubimyczytac.pl wygląda bardzo profesjonalnie, a nawigacja na nim jest wygodna. Jak wyglądały jego początki? Chodzi mi o to, czy od razu wiedziała Pani, jak powinna być zbudowana taka strona, czy też jej budowa opierała się na metodzie prób i błędów?

Przejęłam serwis od trzech programistów z Wrocławia, którzy zbudowali podstawy lubimyczytać.pl. Następnie wprowadziliśmy sporo zmian. Rozbudowaliśmy serwis o redakcyjny dział aktualności, zmieniliśmy stronę wizualną, logo, wprowadzamy mnóstwo nowych funkcji dla użytkowników. To, jak serwis ma wyglądać, było bardziej intuicją, natomiast teraz jego wygląd będzie nadal ewoluował. Technologia nieustannie się rozwija i umożliwia jeszcze ciekawsze rozwiązania, więc trzeba ją wykorzystywać.

Załóżmy, że poza Pani portalem nadal zostaje wielka grupa czytelników. Co oni ewentualnie tracą, nie biorąc udziału w portalowym życiu? Albo co może im się przytrafić ciekawego, interesującego, jeżeli już zdecydują się na luźną choćby współpracę z portalem?

To założenie jest w jakimś stopniu prawidziwe, dlatego nie spoczywamy na laurach i wciąż działamy, aby pozyskiwać nowych użytkowników. Jednak jak ktoś zostanie wchłonięty do świata LC, to ciężko się z niego wyrwać. Rekomendujemy książki według czytelniczych gustów, informujemy o wydarzeniach ze świata książek, użytkownicy prowadzą długie dyskusje o poziomie literatury, katalogują i oceniają książki, tworząc własne biblioteczki, mają dostęp do wielu fragmentów książek, otrzymują atrakcyjne rabaty, rozmawiają z autorami, wygrywają książki… Mogłabym tak długo wymieniać, więc lepiej zajrzeć i przekonać się osobiście.

Na koniec sama proza: prowadzenie takiego portalu jest pracą czy formą uprawiania hobby? A jeżeli jest to praca, to kto Pani za nią płaci? Kto finansuje działalność portalu?

To praca i hobby, a także biznes ? dobrze prosperująca na rynku, rentowna spółka, która finansuje nie tylko moją pracę, ale przede wszystkim pracę kilkunastoosobowego zespołu.

Rozmawiała: Olga Cichocka

Filologia Węgierska, rok III