Czy językoznawca może być poetą?

Pochodzę z Kępna, z wielodzietnej rodziny, w której 45, 50 lat temu nie było solidnej, domowej biblioteki. Owszem, jakieś ówczesne lektury szkolne, tanio kupione dzieła zebrane A. Mickiewicza lub przedwojenne jeszcze, broszurowe wydania powieściowej klasyki, zawsze gdzieś stały i leżały, ale moi rodzice nie mieli wtedy pieniędzy ani też, jak sądzę, głowy do kompletowania czegoś, co nie było niezbędne rodzinie do przeżycia. Nigdy więc nie chodzili do księgarni i nie inwestowali resztek domowego budżetu w zaczerniony literkami papier.

 

Na szczęście – kiedy już radziłem sobie z czytaniem bez pomocy dorosłych lub starszej siostry – z dostępem do książek nie miałem żadnych trudności. W chwili, gdy wstąpiłem w progi Szkoły Podstawowej nr 1, otwarła się przede mną szkolna biblioteka, skąd czerpałem pełnymi garściami. Pracujące tam panie szybko zorientowały się, że mały K. Szymoniak chętnie zabiera do domu bajki, baśnie, klechdy, a nawet większe opowiadania i powieści dla młodszej młodzieży. Szybko stałem się w swojej grupie wiekowej jednym z tych, którzy na koniec roku dostawali świadectwo oraz dyplom z nagrodą, oczywiście w postaci książek, za wzorowe czytelnictwo.

Continue reading

Folklor internetowy. Po swojemu

Języki mniejszości i niestandardowe dialekty języka polskiego funkcjonują w Polsce na marginesie świadomości ogółu. Zmniejszająca się liczba ich biegłych użytkowników, more about wpajany latami brak poczucia prestiżu, patient migracje ludności i postępująca od rewolucji przemysłowej standaryzacja języka ? wszystko to przyczynia się do znikania z mapy kraju kolejnych etnolektów.

W tej sytuacji dość nieoczekiwany był prawdziwy wysyp folkloru internetowego w rzadszych odmianach językowych, jaki nastąpił w ostatnim czasie. Ktoś dociekliwy pewnie przypomni, że na przykład śląska godka obecna jest w internecie od dawna ? to prawda, ale dopiero folklor w postaci  memów internetowych (konkretnie image macro) reduplikujących się na potęgę na portalach społecznościowych zainteresował tą mową szeroką publiczność, także tę bez śląskich korzeni.

Sprawą zainteresowałem się z dwóch powodów. Po pierwsze, w projekcie Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej (http://jezyki-rp.amu.edu.pl/) tworzę profile zagrożonych odmian językowych, w tym m.in. wspomnianych niżej odmian podlaskich. Po drugie, w bab.la GmbH (http://bab.la) śledzę bieżące wydarzenia w dziedzinie języka (zabrzmiało bardzo doniośle ;-)).

Jak się wydaje, wszystko zaczęło się od góralskich memów (https://www.facebook.com/photo.php?fbid=545174402199699) ze Skalnego Podhala. Ponieważ Podhale zawsze było jednym z najpopularniejszych regionów turystycznych kraju, większość mieszkańców Polski jest świadoma jego językowej unikalności. Zawsze dość tradycyjni, Górale od dawna byli niejako w centrum polskiej tożsamości ? już w XIX wieku Henryk Sienkiewicz użył elementów ich mowy do archaizacji języka swoich powieści historycznych. Wedle stereotypu Górale przede wszystkim mazurzą, a więc wymawiają ?ż? jak ?z?, ?sz? jak ?s? itp., ale ich gwara jest znacznie bardziej złożona, niż to, co potrafią udawać aktorzy serialu ?Szpilki na Giewoncie? (http://www.youtube.com/watch?v=Pi24Ji5amv4&t=1m43s ? udawane mazurzenie zwykle łatwo rozpoznać po wymowie ?z? w miejsce standardowego ?rz?, co nie ma uzasadnienia diachronicznego).

Następnie kolej z memami przyszła na Ślązaków (http://www.facebook.com/Slonskisuchar). Rosnąca świadomość własnego dziedzictwa etnicznego i językowego wśród Ślązaków sprzyja od pewnego czasu głosom o szersze oficjalne uznanie. W tym kontekście pewnym sukcesem było stworzenie jak najbardziej poważnej śląskiej wersji Wikipedii (http://szl.wikipedia.org/). Choć już ta cieszyła się dużą popularnością w pewnych pozaśląskich kręgach, to dopiero internetowy śląski humor połączony z będącą obiektem wielu stereotypów śląską godką zadziałał jak magnes nie tylko na Ślązaków, ale i na wszystkich innych, którzy choćby na poły rozumieją tamtejszą mowę. Śląskie wyrażenie ?ż?dyn niy wiy? (nikt nie wie) (https://www.facebook.com/photo.php?fbid=435696543153283) stało się na tyle modne, że zaczeło się pojawiać nawet w zupełnie nieśląskich kontekstach (np. http://lukaszlachecki.natemat.pl/54269,disco-polo-sprzed-rzadow-jerzego-buzka).

W grudniu, kiedy nikt nie oczekiwał, że jeszcze cokolwiek ciekawego pojawi się przed Nowym Rokiem (a ja właśnie czyniłem ostatnie szlify w profilu podlaskim dla projektu Dziedzictwo), przyszła nowa fala z Podlasia. Język używany przez #Howorymo Po Swojomu# (http://www.facebook.com/howorymoposwojomu) należy do grupy wschodniosłowiańskiej, co czyni ich memy nieco bardziej hermetycznymi. Osobom mówiącym po polsku, a nigdy nie uczącym się rosyjskiego, czy ukraińskiego na pewno jest je trudniej zrozumieć. Pomimo że podlaska mowa używana jest od wieków, do dziś nie ma nawet jednej powszechnie akceptowanej nazwy; wręcz przeciwnie, posiada niezliczoną liczbę nazw i powiązanych ze sobą etnicznych narracji. Najczęściej określa się ją jako swoją albo prostą mowę z Podlasia.

Kolejny przykład pochodzi zza północno-wschodniej granicy, ale za to z obszaru, którego mowa powinna być dla tutejszych czytelników dość zrozumiała bez specjalnego przygotowania. Już od 2011 roku działa w portalu Facebook strona Pulaki z Wilni (https://www.facebook.com/pulakiziwlni?fref=ts), która publikuje memy w wileńskiej gwarze języka polskiego. Strona warta jest polecenia wszystkim tym, którzy po niedawnej publikacji Słownika mówionej polszczyzny północnokresowej pod red. prof. Irydy Grek-Pabisowej, zainteresowali się, jak ta polszczyzna kresowa dzisiaj właściwie wygląda (bo żeby dowiedzieć się jak brzmi, polecam wyprawę do Wilna).

Podane tu przykłady są najbardziej nośne przez swoją wizualną atrakcyjność, ale podobnych inicjatyw jest więcej ? jak choćby Poznańska Gwara ? Blubromy po naszymu (http:// www.facebook.com/poznanskagwara).

Czy humor internetowy może przynieść odrodzenie lokalnych języków i dialektów? Etnolekty, gwary, języki mniejszości długo kojarzono z tańcami ludowymi i starszym pokoleniem. Etniczne memy wniosły w ten świat nieco świeżości, ale czy zainspirują internetowych fanów, by zrobili krok dalej i zaczęli używać rdzennej mowy na co dzień? Czas pokaże, a językoznawcy chętnie się temu przyjrzą.

Wojtek Gutkiewicz