21 lat satysfakcji

Rozmowa z mgr  JOLANTĄ  JARMOŁOWICZ, site tłumaczem i wykładowcą w Zakładzie Filologii Ugrofińskiej

 

Właśnie obchodzimy dwudziestolecie naszej hungarystyki. Jakie są Pani odczucia w związku z tym?

Właściwie obchodzimy 21-lecie… Wydaje mi się, ampoule że sporo zrobiliśmy w tym czasie. Wykształciliśmy wiele osób, które radzą sobie na rynku pracy, gościliśmy ważne osobistości świata nauki, polityki i kultury. Między innymi prezydenta Árpáda Göncza. Ponadto stworzyliśmy oryginalny słownik tematyczny, a nasi absolwenci ? Robert Bielecki, Karolina Kaczmarek, Weronika Kasprzak, Aleksandra Muga i Paweł Kornatowski ? uzyskali stopnie doktorów i pracują nad habilitacjami. Dr Csilla Gizińska obecnie pełni obowiązki kierownika katedry filologii węgierskiej na UW, a prof. Ilona Koutny opiekuje się Szabolcsem Némethem i Joanną Kozakiewicz, czyli kolejną dwójką kandydatów na doktorów. Warto pamiętać, że zawsze mieliśmy szczęście do świetnych lektorów. To właśnie Márta Éles, Nagyné Fórizs Emília, Szabolcs Németh i Mária Dávid skutecznie budowali naszą markę. Dzięki nim nasi studenci zawsze cieszyli i nadal cieszą się dobrą opinią, kiedy wyjeżdżają na Węgry, na stypendia lub kursy. Czuję satysfakcję, że od 21 lat mogę uczyć młodych, często pełnych zapału, utalentowanych ludzi. Osobiście uważam, że praca na uniwersytecie to przywilej, nie marzę więc o świetnie płatnej pracy w korporacji. Jako czynny tłumacz dobrze znam korporacyjne klimaty.

DSC_0027

Continue reading

O LIMERYKACH

Czy na uczonym portalu jest miejsce dla limerycznych żartów? Nieco makaroniczną odpowiedź wyszperałem w archiwum Biblioteki Kórnickiej:

 

Limerykiem zowią pięciowierszowe poema, adiposity które heretyckie Angielczyki  creaverunt ku uciesze swawolney, order a które w Polszcze rozkwitły, w czem zasługa onej extraordinaryjnej giętkości polskiey mowy,  która multum koniugacyj i deklinacyj maiąc, nic nie dba o ordo verborum, owszem na kształt złotey polskiey libertatem mogą verba dla rymu apparere we wszelakim miejscu. Limeryków primum principium iest żeby w dwu pierwszych lineach i ostatniey były trzy akcenta widoczne a w trzeciey i czwartey ieno dwa.

Iest praeiudicium zgoła  fałszywe, pono na  Academii Cracoviensis originatum, że limeryki sprośne i wszeteczne być maią. Owszem bywaią i wszteteczne, Autor takowe takoż był pisał z pustoty i natury ludzkiey słabości, przecie nie na onym uczonym portalu, któren Institutem Lingwistyki appellatur, a któren ab illuminatio plebeiorum  JOświecony Georgius Banczerowiczius restauravit ac melioravit.

(…)

Ergo limeryczne poema na portalu Institutu pomieszczać iustum est ? byle stateczne, przez co mores et sentimenta institutowych bywalców i przychodniów łacno meliorowane być mogą.

********

Continue reading

CAOCHANGDI WORKSTATION: gdzie sielanka i trudy życia mieszkają na jednym podwórku

Latem 2012 roku, w ramach poznańskiego Festiwalu Malta , opiekowałam się grupą chińskich artystów. Ponieważ studiuję obecnie sinologię (moja przygoda z językiem chińskim rozpoczęła się kilka lat temu na Etnolingwistyce w IJ na UAM), więc na takie okazje mówię: W to mi graj! Nie dość, że mogę „przećwiczyć” swój mozolnie przyswajany język chiński, to na dodatek mogę poznać osoby lub całe grupy osób ze świata chińskiej kultury i sztuki (często z Chin, ale nie tylko stamtąd). W zeszłym roku moim gościem była grupa Caochangdi Workstation (chińska nazwa 草场地 工作站 Caochangdi gongzuozhan), mająca swe studio na obrzeżach Pekinu. Pięcioosobowa grupa przyjechała do Poznania zaprezentować przedstawienie (po części taneczne) w reżyserii Wu Wenguang’a i Wen Hui. Wen Hui to chińska tancerka – również obecna w spektaklu – która w latach 90., znużona propagandowym tańcem etnicznym popularyzowanym pod egidą władz chińskich, założyła niezależne Living Dance Studio. Z kolei Wu Wenguang bywa nazywany ojcem chrzestnym niezależnego filmu dokumentalnego w Chinach. CCD (Caochangdi) Workstation oraz Living Dance Studio to „dzieci” zrodzone z potrzeby niezależnego realizowania inicjatyw artystyczno-społecznych. Na chwilę obecną cała „komuna” CCD Worskstation zaangażowana jest w dużej mierze w jeden, szeroko zakrojony, projekt o nazwie Folk Memory Project (w języku chińskim 民间记忆计划 Minjian jiyi jihua), ale o tym za chwilę.

wu-wenguang-npr
Wu Wenguang, fot. NPR
ccd-wen-hui
Wen Hui, fot. Julia F.

Continue reading

Kto jest autorem baśni braci Grimm?

Powyższe pytanie jest tylko pozornie nielogiczne, more about bowiem Jakub (1785-1863) i Wilhelm (1786-1859) Grimm nie byli klasycznymi bajkopisarzami, a fabuły baśni zawartych w zbiorze Baśnie dla dzieci i dla domu nie są owocem ich fantazji i pomysłowości. Tym samym różnią się one od innego ? równie popularnego zbioru baśni ? autorstwa Hansa Christiana Andersena, który bez wątpienia był autorem swych baśni.

W przedmowie do wydania baśni z roku 1857 bracia piszą, że postanowili utrwalić na piśmie to, ?co wśród ludu przetrwało?. Stąd zapewne wzięło się popularne, lecz zupełnie nieprawdziwe wyobrażenie braci wędrujących przez wsie i spisujących ?na żywo? opowieści prostego ludu. Wizja ta została zresztą twórczo przetworzona w znanym filmie Terry?ego Gilliama pt.: The Brothers Grimm (2005, polski tytuł: ?Nieustraszeni bracia Grimm?), w którym bracia nadal przemierzają na piechotę lasy i wsie, jakkolwiek nie jako filolodzy, lecz oszukańczy egzorcyści.

Tymczasem bracia, którzy wówczas pracowali w książęcej bibliotece w Kassel, wcale nie wędrowali w poszukiwaniu baśni, lecz polegali na ?informatorach?, a pierwsze wydanie baśni z roku 1812 miało około pięćdziesięciu takich ?rodziców chrzestnych?. Informatorami były w większości kobiety wywodzące się z rodzinnego i towarzyskiego kręgu braci. Były to młode, wykształcone mieszczanki, nierzadko hugenockiego pochodzenia. W ten właśnie sposób do niemieckich baśni przeniknęły tradycje literatury francuskiej.

Tymczasem sami braci przyczynili się do upowszechnienia mitu o chłopskich bajarkach, gdy o swej najważniejszej informatorce pisali tak:

?Jednym z owych sprzyjających przypadków była nasza znajomość z pewną chłopką ze wsi Niederzwehrn z okolic Kassel. Opowiedziała nam ona najwięcej baśni z drugiego tomu i też były to baśnie najpiękniejsze. Pani Viehmannowa była jeszcze pełna werwy i miała niewiele ponad pięćdziesiąt lat. Rysy jej twarzy miały w sobie coś mocnego, rozumnego i przyjemnego, a spojrzenie jej wielkich oczu było jasne i przenikliwe?.

Tymczasem historycy są zgodni, że Dorothea Viehmann była wykształconą kobietą o hugenockich korzeniach, która równie dobrze znała tradycję regionalną, jak i baśnie francuskie. Opowiedziała ona Grimmom ok. 40 baśni i dostarczyła motywów do dalszych 36.

Continue reading