Potomkowie smoków

Kiedy myślimy o najbardziej charakterystycznym symbolu Azji, order do głowy przychodzi nam najczęściej smok. Jednak jest to inny smok niż ten, viagra order który pojawiał się w legendach naszego obszaru kulturowego; w Azji jest to długi jaszczur ze szponami, skrzydłami oraz lwią grzywą. Jego wizerunek kojarzymy zazwyczaj z Chinami, ale to w Wietnamie smoczy ?kult? jest najbardziej rozpowszechniony. Istnieje ogromna ilość legend i mitów związanych z tymi stworzeniami. Należy również zaznaczyć, że smoki po dziś dzień są obecne w kulturze wietnamskiej i są dla ludzi niezwykle ważne.

 

Dzieje się tak dlatego, że Wietnamczycy uważają się za ?potomków smoków?. Pierwsza, mityczna dynastia H?ng wywodzi się z rodu smoków. Zgodnie z mitem, ludzie są dziećmi Ptaka (symbolizującego życie na ziemi) oraz Smoka (reprezentującego życie w wodzie). Obie postaci stały się później symbolami pary cesarskiej (Feniks i Smok). Ptak i Smok przyjęły najpierw ludzką postać: Matki Âu C? oraz L?c Long Quân (czyli Ojca Smoka). Z ich związku przyszło na świat sto jaj, z których wykluło się sto dzieci-gigantów (nawiązuje to do plemion żyjących na południe od rzeki Yangzi, zwanych ogólnie Bách Vi?t). Połowę dzieci Âu C? zabrała ze sobą w góry, gdzie nauczyła ich uprawy ryżu, gotowania, hodowli jedwabników oraz wytwarzania odzieży. Natomiast ojciec pokonał wiele potworów, stając się dla swych dzieci symbolem odwagi i niepodległości.

 

Pojawiają się rozbieżności między chińską wersją legendy i wietnamską, ponieważ Chińczycy twierdząc, że mityczny założyciel kraju Vietów był młodszym bratem władcy Chin, próbowali uzasadnić niepodległość i równorzędność Wietnamu wobec Chin, przy zachowaniu jednak relacji wasalnej, ku pamięci potomków młodszego brata, oddającego cześć potomkom starszego brata.

 

Zgodnie z dalszą częścią mitu, Ojciec-Smok na starość przekazał władzę swojemu synowi Hungowi. To właśnie on zapoczątkował dynastię 18 królów Hungów (nazywaną smoczą dynastią lub dynastią smoków), którzy władali państwem Van Lang (część plemion Bách Vi?t). Jego ziemie obejmowały część północnego Wietnamu i południowo-wschodnich Chin. Jeden z ostatnich Hungów miał według legendy niezwykle piękną córkę. O jej rękę rywalizowali ze sobą Duch Gór oraz Duch Wód. Jej ojciec wyznaczył im zdanie ? ten, który jako pierwszy następnego dnia przyniesie wyznaczone podarki, poślubi jego córkę. Wygrał Duch Gór i to on poślubił dziewczynę. Duch Wód od tamtej pory po wieczne czasy na pamiątkę tego wydarzenia będzie podejmować walkę z Duchem Gór, czego skutkiem są powodzie.

 

Jest to wciąż jeden z najbardziej żywych mitów wietnamskich. Nawet słynny przywódca wietnamski H? Chí Minh w jednym ze swoich przemówień do ludu w bezpośredni sposób odniósł się do ludzi, jako do potomków smoków.

 

 

Patrycja Brzostowicz

Nha Trang

Niejednemu Wietnamczykowi na dźwięk tej nazwy świecą się oczy – w końcu to nazwa miasta będącego jednym z ulubionych miejsc beztroskich wakacji dla przyjezdnych i miejscowych. Dziś – turystyczny kurort pełen pięknych plaż niemalże w środku miasta, symptoms kiedyś – centrum II wojny indochińskiej, unhealthy znanej szerzej jako „wojna wietnamska”.

 

Czym więc tak  naprawdę jest Nha Trang?

Mówi się, side effects że za parę lat stanie się najpopularniejszym kurortem plażowym Azji. Już teraz swoimi widokami kusi miliony turystów z całego świata. Nie ma tu mowy o nudzie i leżeniu plackiem na plaży przez cały pobyt. Na przyjezdnych czeka szereg atrakcji – od nowoczesnych parków rozrywki, do zwiedzania historycznych miejsc (których w Nha Trang nie brakuje). Jednym z nich jest zapierająca dech w piersiach hinduistyczna świątynia czamska Po Nagar.

Wieczorami natomiast ulice miasta rozświetlone są kolorowymi szyldami nocnych klubów, które starają się przyciągnąć do siebie jak najwięcej ludzi. O dziwo, praktycznie nie ma tu podziału na kluby dla Wietnamczyków i dla turystów. Wszyscy bawią się razem. A co z barierą językową? Oczywiste jest, że nie każdy Wietnamczyk mówi po angielsku i nie każdy turysta mówi po wietnamsku, ale jak powszechnie wiadomo, po paru piwach używany język mocno traci na znaczeniu.

 

Niestety, w Nha Trang nie zawsze było tak kolorowo?

 Miasto wielu osobom kojarzyć się może z amerykańskimi produkcjami o wojnie wietnamskiej, np. film  „Czas Apokalipsy”.W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku znajdowała się tam amerykańska baza wojskowa. W 1966 utworzono tam Recondo School – profesjonalną szkołę zwiadowców dla najbardziej doświadczonych w Wietnamie żołnierzy i żołnierzy południowowietnamskich. W niej uczono setek umiejętności pozwalających przeżyć na terytorium należącym do nieprzyjaciela.

Po 3 tygodniach na kursantów czekał egzamin, czyli misja bojowa na terytorium wroga, a o jego zdaniu decydowali żołnierze Armii Północnego Wietnamu i partyzanci Vietcongu. Ci, którym udało się przeżyć, stawali się uszami i oczami wojsk amerykańskich, a ich istnienie było sekretem. Miało to na celu nie tylko utrzymanie w tajemnicy przed wojskami Północnego Wietnamu faktu, że na ich terenie czają się Amerykanie. Był to również sekret skrywany przed amerykańską opinią publiczną, która głośno krytykowała rząd za przedłużające się działania w Wietnamie.

 

Ewelina Konieczna

Lê Cát Trọng Lý

Urodziła się w Đ? N?ng (centralny Wietnam) w 1989 roku, page w rodzinie muzyka i nauczycielki literatury. Później, viagra 40mg w  celu rozwijania swoich muzycznych talentów, check przeprowadziła się do H? Chí Minh, gdzie ukończyła konserwatorium muzyczne, specjalność altówka.

Muzyka L? Cát Tr?ng Lý to ciekawe i uwspółcześnione połączenie wietnamskiego i zachodniego folku. Bardzo interesującej jakości dodaje jej utworom wyraźnie słyszalny wpływ muzyki klasycznej. Oprócz bycia wszechstronną muzyczką, Lý jest również niezwykle uzdolnioną poetką. Aby to ocenić, wystarczy wsłuchać się w teksty jej pięknych ballad.

W erze konsumpcjonizmu, w której liczą sie przede wszystkim blichtr i efekciarstwo, zarówno jej muzyka i jak sama L? Cát Tr?ng Lý bardzo się wyróżniają. Krótko ścięte włosy, brak makijażu i pielęgnowanie wietnamskich tradycji muzycznych (które absolutnie nie są w modzie, biorąc pod uwagę zalew Wietnamskiej kultury przez k-pop i zachodnią muzykę rozrywkową) nadają jej buntowniczy charakter. Nie ma się więc co dziwić, że została okrzyknięta wietnamskim Bobem Dylanem.

Piosenkarka nagrała dwie płyty:  L? Cát Tr?ng Lý (2011) oraz Tu?i 25 (2013). Do jej najpopularniejszych utworów zalicza się Ch?nh v?nh, Ch?a Ai oraz M?a Y?u. Trasa koncertowa promująca jej pierwszą płytę nazywała się Vui, co można przetłumaczyć jako Radosna.

Maria Ziółkowska

Boże Narodzenie po japońsku

Skąd w Japonii, more about państwie w którym mniej niż 1 % społeczeństwa stanowią Chrześcijanie, wzięła się moda na obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia? Jak świętują je Buddyści i wyznawcy Shinto?

Z oczywistych względów wyznawcy buddyzmu i shinto nie obchodzą Świąt Bożego Narodzenia, które są typowe dla chrześcijaństwa, ponieważ celebrowane jest narodzenie Jezusa Chrystusa. A jednak co roku, od końca października, miasta Japonii  rozświetlają się milionem kolorowych światełek, a po ulicach przechadzają się roześmiani Mikołajowie.
Chrześcijaństwo pojawiło się w Japonii  w XVI wieku, ale prawdziwa fascynacja Świętami  zaczęła się dopiero po II wojnie światowej.  Obserwując świętujących Amerykanów Japończycy również zapragnęli obchodzić Boże Narodzenie.  Było to dla nich coś innego, coś, co nie występowało do tej pory w ich kulturze.  Jednak Japończycy nie byliby sobą, gdyby nie dostosowali obcych tradycji do potrzeb własnego narodu.
Japońskie święta znacznie różnią się od tych, które obchodzone są w kulturze zachodniej. Spędza się je z przyjaciółmi lub ukochanymi, nie z rodziną.  Kolorowe oświetlenie sprzyja romantycznemu nastrojowi, co skutkuje między innymi znacznym wzrostem sprzedaży biżuterii, zwłaszcza pierścionków zaręczynowych. Chrześcijańskie kościoły są pełne młodych ludzi, jednak co może nam się wydawać zaskakujące, nie zależy im na wymiarze duchowym , a na romantycznym spędzeniu czasu, w pięknie przystrojonym kościele. Święta Bożego Narodzenia w Japonii zdecydowanie bardziej przypominają znane nam wszystkim Walentynki.
Jedyną czysto japońską tradycją świąteczną jest zakup ciasta bożonarodzeniowego przez ojca rodziny, w drodze z pracy. Jest to ciasto biszkoptowe z bitą śmietaną  i truskawkami (tak, grudzień w Japonii to okres truskawek).  Jest ono jedzone jeszcze tego samego wieczoru i  jest to jedyny rodzinny moment w ciągu całych Świąt. Continue reading

Święta w krainie Mikołaja

Boże Narodzenie, search najbardziej wyczekiwany okres w roku kalendarzowym i liturgicznym, more about zbliża się wielkimi krokami. W sklepach widać już tradycyjne kolejki ludzi, prescription którzy coraz bardziej nerwowo szukają prezentów dla najbliższych. Wszyscy z nadzieją wypatrują śniegu, choć od wielu lat świąteczny czas w Polsce przebiega raczej w atmosferze dodatnich temperatur. Dzieci niecierpliwie odliczają dni do Wigilii, kiedy otrzymają wymarzone prezenty. A jaki kraj najbardziej kojarzy się ze świętym Mikołajem? Oczywiście Finlandia!

W Finlandii okres świąteczny rozpoczyna się 21 grudnia, w dzień św. Tuomasa, a kończy około 6 stycznia. Bardzo wcześnie sklepowe wystawy zapełniają się tam ozdobami i lampkami, mającymi wprowadzić klientów w świąteczny nastrój. Jest też inna, bardziej prozaiczna przyczyna ? barwne świecidełka skutecznie rozświetlają długie grudniowe wieczory. Popularną domową ozdobą jest wieniec z 4 świecami, zapalanymi kolejno w każdą niedzielę Adwentu.  Na początku miesiąca Finowie świętują Pikkujoulu ? małe Boże Narodzenie. Tradycyjnie był to dzień, w którym po raz pierwszy można było przyrządzić typowo świąteczne potrawy. Obecnie jest to świetna okazja do spędzenia czasu z rodziną i przyjaciółmi. Bożonarodzeniową atmosferę roztacza zapach pierniczków i glögi ? czerwonego (rzadziej białego) wina, podgrzewanego z przyprawami. Coraz częściej również firmy decydują się organizować Pikkujoulu dla swoich pracowników. Continue reading

Porwijmy instrumenta i Śpiewajmy mu z weselem – kilka słów o polskich pieśniach bożonarodzeniowych

Żyjemy w czasach, w których wyznacznikiem świąt jest umieszczenie w telewizyjnej ramówce Kevina samego w domu oraz nałogowa emisja piosenki Last Christmas w centrach handlowych, podczas gdy tradycyjne kolędy stopniowo zanikają. Owszem, darmowe gazetki wydawane przez apteki i drogerie co roku niestrudzenie przypominają nam romantyczną historię powstania kolędy Stille Nacht, wedle której pewien austriacki wikary przy blasku świecy pisze wiersz o świątecznej tematyce, a wykonany podczas pasterki utwór z melodią dopisaną przez znajomego organistę zdobywa niesamowitą popularność i zostaje przetłumaczony na setki języków. Chociaż Cicha Noc z pewnością dużo bardziej zasługuje na wspomnienie przy okazji świąt niż wymieniony powyżej przebój duetu Wham!, często stawia ona w cieniu nasze własne, rodzime kolędy. A najliczniejszy na świecie zbiór pieśni bożonarodzeniowych z upływem lat odchodzi w zapomnienie.

Przy okazji warto przyjrzeć się etymologii słowa „kolęda” (występującego także dawniej w formie „kolenda”). Pojęcie to ma łaciński rodowód i wywodzi się od wyrazu calendae oznaczającego w starożytnym Rzymie pierwszy dzień miesiąca. W calendae styczniowe panował zwyczaj odwiedzania się, wzajemnego obdarowywania prezentami oraz śpiewania pieśni pochwalnych na cześć narodzin słońca – pogańskiego święta, które ostatecznie przeistoczyło się w Boże Narodzenie. Kolęda oznaczała więc składanie życzeń noworocznych. Aby uniknąć kojarzenia terminu z obrzędami pogańskimi stosowano również nazwę „kantyczki” (łac. canticum – pieśń, śpiew) lub „rotuły” (łac. rotula – mały poemat religijny). Utwory o wątkach zaczerpniętych z życia codziennego zwane są także „pastorałkami” (łac. pastoralis – pasterski). Continue reading

CAŁA PRAWDA O DURIANIE

Wietnam dla wielu z nas to kraj kojarzący się z barwnymi krajobrazami, generic ciepłym klimatem, treatment ale też skomplikowaną historią. Kraj posiadający bogatą tradycję kulinarną, mogący pochwalić się przeróżnymi smakołykami. Do nich należy właśnie Durian.

durian

Ilustracja 1: http://amthucdocdao.com/?p=4513

Wietnamczycy Duriana nazywają S?u Ri?ng (?s?u? oznaczający smutek, melancholię, ?ri?ng? prywatność, własność, coś specjalnego). Jest to nazwa nie mająca aż tak wiele wspólnego z rzeczywistością, chyba że bierze się pod uwagę skutki skutki spożywania tego owocu ? zdolność do wykrzywienia twarzy niejednemu Europejczykowi, często całkowicie zniechęcająca do delektowania się nim. Mity, jakie narosły wobec Duriana, mają jednak usprawiedliwienie. Durian jest owocem występującym w Azji Południowo-Wschodniej, a jego dokładne pochodzenie przypisuje się rejonom Indonezji. Kształtem przypominający piłkę, z tym że cały otoczony jest kolcami zielonkawego koloru. W środku, pod warstwą kolców, kryje się jasno-żółtawy miąższ będący prawdziwym przysmakiem. Jedni jego smak przyrównują do budyniu waniliowego inni do lodów truskawkowo-śmietankowych, a dla jeszcze innych może być prawdziwym miksem smaków migdałów z czosnkiem i żółtym serem. Azjaci przeważnie spożywają go na surowo, wyjadając miąższ. Może też służyć jako dodatek do suto zakrapianych uczt, trzeba jednak uważać, by nie przesadzić z ilością, ponieważ połączenie Duriana z alkoholem potrafi być niebezpieczne. Zapach Duriana, ta okropna woń, potrafi zniechęcić niejednego człowieka. To jest owoc, od którego czuć padliną na odległość do kilkuset metrów. W wielu hotelach w Azji Południowo-Wschodniej można znaleźć tabliczki z zakazem wnoszenia Duriana. Jak powiada klasyk: ?Duriana się nie wącha, tylko zjada?. Tak więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby go spróbować.

durian2

Ilustracja 2: http://amthucdocdao.com/?attachment_id=4515

 

Michał Dziopak

 

Muzyka języka

Można odnieść wrażenie, cheap że językoznawcy na długi czas niemal zapomnieli o tym, cure że istnieje język mówiony ? że pierwotnym kontekstem użycia języka jest bezpośrednia interakcja, medicine i że znaczenie dla jej przebiegu ma nie tylko to, jakich słów użyje mówca i w jakie gramatyczne ramy je włoży, ale również to, jaką barwą głosu się posłuży, jaki będzie rytm mowy, jak będzie przebiegała jej melodia. Właśnie te cechy wypowiedzi są często niezbędne do budowania jej ram interpretacyjnych. Sygnalizują ironię, strach, mówią coś o stanie fizycznym mówcy. Nie sposób je pomijać w studiach nad komunikacją mówioną. To one tworzą ?muzykę języka? ? zjawisko fascynujące i godne uwagi z wielu przyczyn.

Continue reading

Stypendia do Japonii

Jeżeli zbliża się koniec sesji, medicine to za progiem są wakacje. A skoro wakacje, patient to… podróże. A jeśli podróże, to najlepiej stypendialne. Bo dłuższe niż zwykły wyjazd, a do tego opłacone. Bo do innych krajów, a tam zawsze można przeżyć coś ekscytującego.

Jedną z ciekawszych ofert stypendialnych przedstawia Japonia. Istnieje szereg różnych programów, od tych skierowanych dla studentów japonistycznych studiów licencjackich po te, z których skorzystać mogą studenci studiów podyplomowych na dowolnym kierunku. O wszystkich można przeczytać na stronie Wydziału Informacji i Kultury Ambasady Japonii w Polsce. Rekrutacja trwa kilka miesięcy, a wyjazd następuje za kolejne kilka lub nawet rok później, ale zdecydowanie warto ubiegać się o przyznanie stypendium. Wyjazd do Japonii stanowi świetną okazję do poznania innej kultury, ciekawego języka (ach, gdyby tylko nie to pismo?) oraz mentalności Japończyków. Continue reading

Sztuka w języku, język w sztuce

Wpisując w popularne wyszukiwarki frazę ?pierwiastek boski? otrzymamy całą listę artykułów różnych naukowców, pill którzy w pocie czoła od lat próbują udowodnić, web że jest we wszechświecie coś, co często nazywane jest Bogiem zapisanym w naszym DNA, jakaś siła stwórcza, demiurg rządzący nie tylko losem, ale też bytem człowieka. Tak więc mamy liczbę Fi, nazywaną ?boską?, złoty podział, cząstkę Higgsa, złotą liczbę i szereg innych, a wszystkie spędzają sen z powiek biednym fizykom, których przygarbione sylwetki, z zafrasowanymi twarzami, snują się po korytarzach laboratoriów niczym umęczone dusze w nieustającym dedukowaniu.

Biorąc pod uwagę ilość prac na temat kodu Boga można pomyśleć, że wielu badaczy chciałoby oddać fizykom co boskie, ale kto powiedział, że tylko naukowcy mają monopol na ?boską cząstkę?? Pozwolę sobie więc zatrącić Mickiewiczem:
Czucie i wiara silniej mówią do mnie
Niż mędrca szkiełko i oko

A ponieważ zawsze chciałam mieć jakiś wkład w badania naukowe, ślę radę do umysłów ścisłych ? rzućcie wszystko i dajcie nura w otchłanie języka!

W latach 60. ubiegłego stulecia niejaki Jurij Łotman, rosyjski lingwista, sformułował niezwykle ciekawą tezę, jakoby język naturalny był tworem prymarnym, a języki sztuki, kultury, religii, filozofii, literatury i inne były wobec niego wtórne. Pan ten zresztą często chadzał własnymi ścieżkami, dziarsko nie zgadzając się z definicją znaku wg. de Saussure?a. Uważał, że relacja pomiędzy znaczącym i znaczonym wcale nie jest arbitralna. Twierdził, że znak zawsze determinuje swoją treść.

Nie zagłębiając się w prawdziwość lub fałszywość tego twierdzenia, pragnę jedynie zwrócić uwagę czytelnika na jakże oryginalny punkt widzenia ? pozwala on, choćby na chwilę, porzucić zerojedynkową metodę dedukowania, a otwiera drzwi do swobodnych interpretacji.
W języku, jak i w życiu rzadko coś jest czarno-białe, więcej tu odcieni szarości i niejednoznaczności. Czemuż by więc nie dodać trochę koloru?

Sztuka to specyficzny rodzaj komunikacji językowej, w której każdy odbiorca ów komunikat rozumie po swojemu (nie dziwi mnie fakt, że w języku polskim przysługuje sztuce rodzaj żeński). To jednak nie wszystko. Sztuka, jak i język, ma swoją strukturę ? zabiegi, których artyści dopuszczają się w ramach procesu tworzenia, są niemal identyczne z tymi, które popełniamy mówiąc. Ilu bohaterów literackich zyskało swe imiona dzięki takim działaniom, ilu lokacjom nadano enigmatyczne nazwy dzięki temu, że pisarz, natchniony plastycznością języka, postanowił złamać kilka konwencji? Kto nigdy w życiu nie dopuścił się nowego tworu językowego podczas rozmowy, niech pierwszy rzuci kamieniem!

Czujnemu czytelnikowi z pewnością kojarzy się to z abstrakcją, wariacjami artystycznymi w sztuce. Mówienie i tworzenie to tak naprawdę ten sam proces. Z gotowych materiałów, na zasadzie analogii lub niestandardowego myślenia, możemy stworzyć wszystko albo prawie wszystko.

Śmiem twierdzić, że wiele elementów sztuki znajduje swoje odpowiedniki w lingwistyce;  przecież oglądając obrazy czy rzeźby, nie odbieramy ich tylko w kategoriach estetycznych, my je wręcz czytamy. Artyści, posiłkując się symbolami, kolorem, manipulując formą czy perspektywą, prowadzą z nami dialog, tworząc teksty bez słów. Jestem studentką etnolingwistyki, więc pozwolę sobie tutaj wpleść twierdzenie, że skoro każdy język poniekąd przedstawia rzeczywistość na swój sposób, wobec czymże innym są style w sztuce, jak nie różnymi językami? Ot, weźmy ? dla porównania ? trzy obrazy przedstawiające ten sam temat. Ich style różnią się diametralnie, a jednak nikt nie ma wątpliwości, że patrzymy na trzy plastyczne interpretacje tego samego zjawiska ? wizerunku kobiety.

Sztuka potrafi dokonać tego samego co język. Przyporządkować różne nazwy do jednego desygnatu. Tak samo, jak można malować słowem, można też mówić poprzez sztukę. To stwierdzenie, którego dowody widzi każdy, kto choć raz w życiu zetknął się z dziełem plastycznym, jest tak oczywiste, że nikt się nad tym nie zastanawia (prócz Łotmana i jemu podobnych). Schemat kompozycyjny w sztuce zachowuje się niemalże tak samo, jak szyk w zdaniu, funkcja koloru w obrazie jest niczym sylaba w słowie, walor spełnia rolę akcentu, a światłocień intonacji. Rytm wypowiedzi z kolei, to przecież nic innego, jak tonacja barwna!
Manipulując tymi elementami możemy organizować sobie wycieczki po świecie języka i sztuki, tworzyć kombinacje nieokrzesane, nielogiczne, niepoprawne, ale z pewnością zachwycające!

Zwracam się więc do ścisłoumysłów raz jeszcze ? nie szukajmy boskocząstki w atomach, kosmosie czy DNA. Zerknijmy czasem na nasze własne podwórko i zauważmy, że każdy człowiek ma w sobie demiurga od momentu, w którym, przy użycia języka czy sztuki, stworzy swoją pierwszą frazę. Na zakończenie fragment z książki ?Julian Tuwim, Antoni Słonimski ? W oparach absurdu?, w której obaj wierszotwórcy bosko ujęli sztukę w języku i język w sztuce:

ODFREDRZONE STAROBAJKI
FUTUROSIOŁ
Kłapousząc sianodajcom,
Strzyżousząc, krącogłowiąc
spojrzeniuje, spojrzeniuje
futurosioł owsosiano?
Owsosiano pachnonęci.
Owsochwyci ? sianożali,
Sianochwyci ? żaloowsi?
do białego słońcoświtu?
Futurośli namyślennik
głodopada kłapousząc

Iga Jasiewicz

I rok etnolingwistyki