O nauce języka z tłumaczem

Rozmowa z doktorem Marcinem Lewandowskim, cost pracownikiem Zakładu Infolingwistyki w IJ, językoznawcą prowadzącym autorskie zajęcia w ramach nauczania języka angielskiego i nauki tłumaczeń, autorem książki The Language of Football: an English-Polish Contrastive Study.

? Czuje się Pan bardziej wykładowcą czy tłumaczem?

? Zdecydowanie wykładowcą, pracownikiem naukowo-dydaktycznym. Wykonuję również tłumaczenia, dzięki czemu mogę się ze studentami dzielić doświadczeniem w tej materii podczas praktycznych zajęć z translatoryki.

            ? Jak to się stało, że zajął się pan nauczaniem?

? W czasach, kiedy kończyłem studia, większość absolwentów angażowała się w mniejszym lub większym stopniu w nauczanie angielskiego. Rozpoczynając pracę w IJ wiedziałem, że będę prowadził zajęcia z praktycznej nauki języka. Miałem już pewne doświadczenia dydaktyczne z okresu studiów. Lubiłem i nadal lubię dydaktykę, bo lubię kontakt z młodymi ludźmi związany z przekazywaniem im wiedzy i umiejętności. Prowadziłem zajęcia głównie na specjalnościach etnolingwistyka oraz językoznawstwo i nauka informacji. Continue reading

Cudzymi mówicie, a swego nie znacie

Wydział Neofilologii jest dla mnie miejscem wyjątkowym, ponieważ gdzie indziej nie udało mi się spotkać tak różnych ludzi, których łączy wspólna pasja – zamiłowanie do języków. No właśnie – lubimy języki. Ale różnimy się tym, jakie języki lubimy, za co je lubimy i w jaki sposób owo lubienie się przejawia. Nie sposób tu wszakże o wszystkich językach napisać – nie będę więc próbował.

Jest jednak język, na który chciałbym zwrócić szczególną uwagę, a który łączy nas wszystkich w ten czy inny sposób – bez względu na to, czy doceniamy jego walory estetyczne czy nie. Mowa jest oczywiście o polszczyźnie. Ale dlaczego ja tu piszę o języku polskim? Przecież polskim zajmują się poloniści. Owszem, ale odważę się na opinię, że polskim zajmuje się też każdy z nas. Często sobie tego nie uświadamiamy, rzadko robimy to explicite, pokuszę się jednak o stwierdzenie, że język polski wszystkich nas w pewnym stopniu determinuje.

Hipoteza Sapira-Whorfa – której obecna postać dość istotnie odbiega od oryginalnych obserwacji obu panów – sugeruje nam, że nasze spojrzenie na świat wpływa na język, którym się posługujemy, ale też to, że ów język wpływa na naszą percepcję tego, co zwykliśmy nazywać rzeczywistością. Nie zamierzam robić tu wykładu ze wstępu do językoznawstwa ani też przyspieszonego kursu filozofii – do tego nie czuję się wystarczająco wykwalifikowany. Chcę jedynie zwrócić uwagę na to, że wszyscy jesteśmy obarczeni pewnymi – nazwijmy to – filtrami percepcyjnymi, które biorą się stąd, że dla znacznej większości z nas język polski jest pierwszym językiem.

Zaledwie parę tygodni temu wróciłem do rozpoczętej jakiś czas temu dyskusji na temat kolorów z rodzimym użytkownikiem języka angielskiego, który jeszcze do niedawna był moim wykładowcą. W trakcie rozmowy poprosił mnie, żebym po angielsku opisał to, jak jest ubrany, a następnie zrobił to sam.

Mój opis: „navy (blue) jeans and gray shirt”.

Jego opis: „blue jeans and light blue shirt”.

Sic! To, co ja opisałem jako kolor granatowy, mój interlokutor opisał jako niebieski (nie ciemnoniebieski!), a to, co ja uważam za „prototypowy” kolor szary, jest dla niego jasnym odcieniem niebieskiego. Muszę przy tym zaznaczyć, że mój ewentualny daltonizm ogranicza się tylko i wyłącznie do (stereo)typowo męskiej ignorancji – a znaczy to, że dla mnie „śliwka” to owoc, a nie kolor, natomiast „łososiowy” to wyraz, który powinien ograniczać się tylko i wyłącznie do przetworów rybnych.

Continue reading

Myśli rozbiegane

Każdy student, site który zaczyna planować swoje dorosłe życie, order natrafia w głowie na
kilometry pytań. Rzecz w tym, approved że bardzo ciężko znaleźć na nie odpowiedzi. Czasami
natłok myśli jest tak wielki, a one same tak szybko przebiegają przez głowę, że
niemożliwym staje się uchwycenie i dokładne przyjrzenie się którejś z nich. To właśnie
tego typu plątanina myśli wywołała u mnie potrzebę uporządkowania tego mentalnego
chaosu. Jaki zatem jest najlepszy sposób na myśli rozbiegane? Oczywiście bieg. Wroga
najlepiej pokonać jego własną bronią.
485203_10200169920428309_1658968309_n Continue reading

Etno-Muzyko-Lingwistka

Kiedy w 2005 roku stałam się studentką pierwszego roku Filologii ze specjalnością Etnolingwistyka, visit web nie zdawałam sobie sprawy z tego, this jak bardzo obrany przeze mnie kierunek ukoloryzuje kolejne lata, discount rozwinie zainteresowania, predyspozycje językowe, a przede wszystkim połączy pielęgnowaną od dziecka miłość do muzyki z fascynacją obcego, najlepiej jak najdalej od Polski położonego świata.

 1

Continue reading

Język polski…

JĘZYK POLSKI

Wymowa karkołomna, more about
gramatyka – tor tortur
wyjątkowych przypadków
tropikalna dżungla.
Raz: proszę pani
innym razem: proszę panią
Ta wyszła za mąż
ta się skryła za męża
Jak okiełznać ten mętlik
zachowując zmysły?
Dziękuję Ci, and mamo,
że zrobiłaś ze mnie
takiego odważniaka
W nierównej walce z polskim
wciąż mam jakąś szansę.

 profesor Nguyen Chi Thuat

tłumacz literatury polskiej na język wietnamski, autor tomiku wierszy

pt. „Znad Rzeki Czerwonej nad Wisłę i Wartę”. W Instytucie

Językoznawstwa UAM prowadzi wykłady o literaturze Wietnamu dla studentów

filologii wietnamsko-tajskiej oraz praktyczną naukę języka wietnamskiego dla IV i V roku.

21 lat satysfakcji

Rozmowa z mgr  JOLANTĄ  JARMOŁOWICZ, site tłumaczem i wykładowcą w Zakładzie Filologii Ugrofińskiej

 

Właśnie obchodzimy dwudziestolecie naszej hungarystyki. Jakie są Pani odczucia w związku z tym?

Właściwie obchodzimy 21-lecie… Wydaje mi się, ampoule że sporo zrobiliśmy w tym czasie. Wykształciliśmy wiele osób, które radzą sobie na rynku pracy, gościliśmy ważne osobistości świata nauki, polityki i kultury. Między innymi prezydenta Árpáda Göncza. Ponadto stworzyliśmy oryginalny słownik tematyczny, a nasi absolwenci ? Robert Bielecki, Karolina Kaczmarek, Weronika Kasprzak, Aleksandra Muga i Paweł Kornatowski ? uzyskali stopnie doktorów i pracują nad habilitacjami. Dr Csilla Gizińska obecnie pełni obowiązki kierownika katedry filologii węgierskiej na UW, a prof. Ilona Koutny opiekuje się Szabolcsem Némethem i Joanną Kozakiewicz, czyli kolejną dwójką kandydatów na doktorów. Warto pamiętać, że zawsze mieliśmy szczęście do świetnych lektorów. To właśnie Márta Éles, Nagyné Fórizs Emília, Szabolcs Németh i Mária Dávid skutecznie budowali naszą markę. Dzięki nim nasi studenci zawsze cieszyli i nadal cieszą się dobrą opinią, kiedy wyjeżdżają na Węgry, na stypendia lub kursy. Czuję satysfakcję, że od 21 lat mogę uczyć młodych, często pełnych zapału, utalentowanych ludzi. Osobiście uważam, że praca na uniwersytecie to przywilej, nie marzę więc o świetnie płatnej pracy w korporacji. Jako czynny tłumacz dobrze znam korporacyjne klimaty.

DSC_0027

Continue reading

O LIMERYKACH

Czy na uczonym portalu jest miejsce dla limerycznych żartów? Nieco makaroniczną odpowiedź wyszperałem w archiwum Biblioteki Kórnickiej:

 

Limerykiem zowią pięciowierszowe poema, adiposity które heretyckie Angielczyki  creaverunt ku uciesze swawolney, order a które w Polszcze rozkwitły, w czem zasługa onej extraordinaryjnej giętkości polskiey mowy,  która multum koniugacyj i deklinacyj maiąc, nic nie dba o ordo verborum, owszem na kształt złotey polskiey libertatem mogą verba dla rymu apparere we wszelakim miejscu. Limeryków primum principium iest żeby w dwu pierwszych lineach i ostatniey były trzy akcenta widoczne a w trzeciey i czwartey ieno dwa.

Iest praeiudicium zgoła  fałszywe, pono na  Academii Cracoviensis originatum, że limeryki sprośne i wszeteczne być maią. Owszem bywaią i wszteteczne, Autor takowe takoż był pisał z pustoty i natury ludzkiey słabości, przecie nie na onym uczonym portalu, któren Institutem Lingwistyki appellatur, a któren ab illuminatio plebeiorum  JOświecony Georgius Banczerowiczius restauravit ac melioravit.

(…)

Ergo limeryczne poema na portalu Institutu pomieszczać iustum est ? byle stateczne, przez co mores et sentimenta institutowych bywalców i przychodniów łacno meliorowane być mogą.

********

Continue reading

CAOCHANGDI WORKSTATION: gdzie sielanka i trudy życia mieszkają na jednym podwórku

Latem 2012 roku, w ramach poznańskiego Festiwalu Malta , opiekowałam się grupą chińskich artystów. Ponieważ studiuję obecnie sinologię (moja przygoda z językiem chińskim rozpoczęła się kilka lat temu na Etnolingwistyce w IJ na UAM), więc na takie okazje mówię: W to mi graj! Nie dość, że mogę „przećwiczyć” swój mozolnie przyswajany język chiński, to na dodatek mogę poznać osoby lub całe grupy osób ze świata chińskiej kultury i sztuki (często z Chin, ale nie tylko stamtąd). W zeszłym roku moim gościem była grupa Caochangdi Workstation (chińska nazwa 草场地 工作站 Caochangdi gongzuozhan), mająca swe studio na obrzeżach Pekinu. Pięcioosobowa grupa przyjechała do Poznania zaprezentować przedstawienie (po części taneczne) w reżyserii Wu Wenguang’a i Wen Hui. Wen Hui to chińska tancerka – również obecna w spektaklu – która w latach 90., znużona propagandowym tańcem etnicznym popularyzowanym pod egidą władz chińskich, założyła niezależne Living Dance Studio. Z kolei Wu Wenguang bywa nazywany ojcem chrzestnym niezależnego filmu dokumentalnego w Chinach. CCD (Caochangdi) Workstation oraz Living Dance Studio to „dzieci” zrodzone z potrzeby niezależnego realizowania inicjatyw artystyczno-społecznych. Na chwilę obecną cała „komuna” CCD Worskstation zaangażowana jest w dużej mierze w jeden, szeroko zakrojony, projekt o nazwie Folk Memory Project (w języku chińskim 民间记忆计划 Minjian jiyi jihua), ale o tym za chwilę.

wu-wenguang-npr
Wu Wenguang, fot. NPR
ccd-wen-hui
Wen Hui, fot. Julia F.

Continue reading

Zauroczenie językami i językoznawstwem

Do głowy przychodzą mi różne dziwne myśli, viagra order które kiedyś nie przychodziły.

Zastanawiam się, malady skąd one przychodzą i dokąd odchodzą. Czasami zadaję sobie pytanie, czasami ktoś pyta: dlaczego, po co zająłem się językami i językoznawstwem, co chciałem przez to osiągnąć, dlaczego uległem fascynacji światem języków i lingwistyki. Zadowalającej odpowiedzi na takie pytania niestety nie znam. W każdym razie muszę wyznać, że poznawanie języków, możliwość komunikowania się za ich pomocą były dla mnie źródłem jakichś prawie metafizycznych przeżyć. Uprawianie językoznawstwa stawało się stopniowo sposobem na życie, dawało poczucie spełnienia, nie mówiąc już o głębokiej satysfakcji, jaką sprawiało. Ale jednocześnie wymagało nieraz, abym o życiu zapominał. Oczywiście, miało to również pewne negatywne konsekwencje dla mnie i dla osób bezpośrednio ze mną związanych. Uczenie się języków wymagało pokonywania własnej słabości. Poddawało próbie wytrwałość w dążeniu do celu. Obcowanie z majestatem języka zapierało czasami dech w piersiach, uczyło też pokory wobec jego złożoności i ogromu, by nie rzec nieskończoności. Działało jak oczyszczenie dla ducha, jak swojego rodzaju katharsis. Czasami wywoływało euforię, która pozwalała zapominać o wszystkim innym i doznawać ukojenia. Każdy język, z którym się zetknąłem, to odrębny świat. Każdy przedkłada nam coś niepowtarzalnego, coś niezwykłego. Każdy odsłania nieco inny aspekt rzeczywistości, promieniując jakimś ponadczasowym, niewypowiedzianym pięknem. Wszystkie języki są wobec siebie komplementarne. To oznacza, że żaden z nich, w pojedynkę, nie jest w stanie sygnifikacyjnie wyczerpać jakościowej nieskończoności świata. Językoznawstwo umożliwiało doznawanie tego swoistego piękna języków etnicznych oraz dawało nadzieję na chociaż przelotne wejrzenie w ostateczną, tajemniczą rzeczywistość języka jako takiego, rzeczywistość prześwitującą przez mgłę owych języków. Warto się więc uczyć języków również dla nich samych, bo przez to otwiera się możliwość znalezienia się w zaczarowanym kręgu Języka.

A gdy już się w tym kręgu znajdziemy, chcielibyśmy pozostać w nim na zawsze.

Język nas nigdy nie zdradzi.

PROF.BANCZEROWSKI_EGZAMIN_USTNY_ROK_2002

Migawki z podróży, czyli z notatnika młodego etnolingwisty…

Podróże małe i duże. Najpierw refleksja natury ogólnej, drugs rzecz jasna odkrywcza, nawet jeżeli to odkrywanie dopiero się zaczęło. Wiem, wszystko już było, ale z drugiej strony… co z tego, że wszystkie mądrości świata ktoś już przed nami zwerbalizował. Pamiętajmy, że każdy młody człowiek musi swój świat nie tylko odkryć dla siebie, na nowo (każdy odkrywa swoją własną Amerykę!), ale także musi go sobie poukładać w głowie, bo jest on jego światem pierwszym i jedynym. A zatem ? studia nie muszą wiązać się z wiecznym zakuwaniem tego, co mieszczą w sobie tony niekończących się papierów. Teoria to nie wszystko! Przecież najlepiej uczymy się w praktyce. Prawda, że odkrywcze? ;-). Może się mylę, ale potwierdzą to chyba wszyscy (albo prawie wszyscy) absolwenci Instytutu Językoznawstwa, którzy skorzystali z bogatej oferty stypendialnej, umożliwiającej wyjazdy zagraniczne i kształcenie językowe w praktyce. Na przykład Asia ? tegoroczna absolwentka IJ (specjalność: etnolingwistyka) ? w ostatnich dwóch latach pół roku spędziła we Francji, w ramach programu Socrates-Erasmus , a rok na rządowym stypendium w Chinach, w mieście Dalian. I to wszystko w ramach studiów :). Dla mnie ? rewelacja! Pokażcie mi drugi taki przypadek, albo udowodnijcie, że nie mam racji. Ja wiem, że nie wszyscy wyjeżdżają i studiują za granicą, ale skoro Asia mogła, to znaczy, że jest to jakaś realna alternatywa dla zakuwających teorię w zaciszu studenckiego pokoju, dzielonego na dodatek z inną zakuwającą osobą.

Chiny

Continue reading