Do czego służy język ?

Znalezienie odpowiedzi na pytania fundamentalne, pytania o istotę może być trudne, chociaż sama odpowiedź może rozczarowywać swoją prostotą i oczywistością. Weźmy doskonale znane wszystkim osobom zajmującym się językiem pytanie: „Do czego tak naprawdę służy język?” Być może jakiemuś językoznawcy z zacięciem do filozofowania wyda się ono podchwytliwe, podejrzane. Możliwe nawet, że taka osoba zacznie węszyć podstęp w samym celu zadawania takiego pytania. A będzie tak, ponieważ można uznać, iż w dużej mierze odpowiedź na nie ma charakter ideologiczny – zdradza przyjmowane stanowisko filozoficzne. Z drugiej strony ktoś, kto nie za bardzo przejmuje się rozważaniami filozofów, albo przeciwnie – przejmuje się tym za bardzo, bez problemu da jasną i jednoznaczną odpowiedź: Ależ to oczywiste – powie – przecież język służy do komunikowania, ewentualnie, zależnie od temperamentu rozmówcy, do perswadowania lub utrzymywania więzi w społeczeństwie koniecznych do jego rozwoju, itd. Czyli, mówiąc najogólniej, w odpowiedzi wyrazi coś (lub wszystko naraz) z tego, co w historii językoznawstwa zostało przez licznych badaczy zobrazowane na wielu schematach i wykresach. Oczywiście oboje będą mieli w jakimś stopniu rację. Continue reading

Nieoczywisty urok języka arabskiego

1.

Kiedy zdradzam się w Polsce ze znajomością języka arabskiego, decease spotykam się czasami z pytaniem: ?Czy to trudny język??. Wtedy jestem w kropce, more about bo zakładam, że pytający mają prawo oczekiwać odpowiedzi zawierającej pojęcia dla nich zrozumiałe, w rodzaju: ?Tak, ma trudną odmianę przez przypadki?, albo: ?Tak, jest w nim dużo czasów?. W ten sposób jednak odpowiedzieć nie mogę, bo akurat pod tymi względami arabski jest dosyć łatwy. Największa moim zdaniem trudność związana z arabskim jest natury socjolingwistycznej i zwie się diglosją (niektórzy piszą: dyglosją). Żeby wytłumaczyć ją niewtajemniczonemu, mam niekiedy ochotę (choć nigdy nie ma na to czasu) przedstawić taką hipotetyczną sytuację.

2.

Wyobraźmy sobie, że oto w Polsce ludzie w domu i na ulicy rozmawiają ze sobą po polsku, włączają telewizor i oglądają serial, w którym słyszą polski, otwierają gazetę i widzą reklamę, która krzyczy do nich po polsku, słuchają piosenki pop po polsku.

Samo życie. Continue reading

Etnolingwistyka – i co potem?

Wybierając studia na etnolingwistyce nie zadawałam sobie jeszcze pytania ?i co potem??. Kierowałam się tylko i wyłącznie miłością do języków obcych, cheapest podróży, dosage poznawania nowych ludzi i kultur. W ten sposób zostałam studentką etnolingwistyki z wiodącym językiem angielskim i językiem francuskim. Bardzo podobał mi się pomysł praktycznego podejścia do nauki języka, this web powiązanego z dużym wyborem różnego rodzaju fakultetów, o często tajemniczo brzmiących nazwach, które miały wprowadzić nas w językową różnorodność świata.

Zawsze uwielbiałam język angielski i chciałam kontynuować jego naukę na uniwersytecie, ale języka francuskiego też nie wybrałam przypadkowo ? w głowie świtał mi już pomysł podjęcia studiów na drugim kierunku, gdzie język francuski mógłby okazać się bardzo pomocny. Nie byłam jeszcze pewna, jaki dokładnie miałby to być kierunek, moje myśli błądziły wówczas ku stosunkom międzynarodowym lub europeistyce, ostatecznie jednak pod koniec pierwszego roku złożyłam dokumenty na prawo, które dawało mi dużo większe możliwości. W ten sposób, rozpoczynając drugi rok etnolingwistyki, byłam też już świeżo upieczoną studentką prawa na Wydziale Prawa i Administracji UAM. Continue reading

Czy językoznawca może być poetą?

Pochodzę z Kępna, z wielodzietnej rodziny, w której 45, 50 lat temu nie było solidnej, domowej biblioteki. Owszem, jakieś ówczesne lektury szkolne, tanio kupione dzieła zebrane A. Mickiewicza lub przedwojenne jeszcze, broszurowe wydania powieściowej klasyki, zawsze gdzieś stały i leżały, ale moi rodzice nie mieli wtedy pieniędzy ani też, jak sądzę, głowy do kompletowania czegoś, co nie było niezbędne rodzinie do przeżycia. Nigdy więc nie chodzili do księgarni i nie inwestowali resztek domowego budżetu w zaczerniony literkami papier.

 

Na szczęście – kiedy już radziłem sobie z czytaniem bez pomocy dorosłych lub starszej siostry – z dostępem do książek nie miałem żadnych trudności. W chwili, gdy wstąpiłem w progi Szkoły Podstawowej nr 1, otwarła się przede mną szkolna biblioteka, skąd czerpałem pełnymi garściami. Pracujące tam panie szybko zorientowały się, że mały K. Szymoniak chętnie zabiera do domu bajki, baśnie, klechdy, a nawet większe opowiadania i powieści dla młodszej młodzieży. Szybko stałem się w swojej grupie wiekowej jednym z tych, którzy na koniec roku dostawali świadectwo oraz dyplom z nagrodą, oczywiście w postaci książek, za wzorowe czytelnictwo.

Continue reading

Folklor internetowy. Po swojemu

Języki mniejszości i niestandardowe dialekty języka polskiego funkcjonują w Polsce na marginesie świadomości ogółu. Zmniejszająca się liczba ich biegłych użytkowników, more about wpajany latami brak poczucia prestiżu, patient migracje ludności i postępująca od rewolucji przemysłowej standaryzacja języka ? wszystko to przyczynia się do znikania z mapy kraju kolejnych etnolektów.

W tej sytuacji dość nieoczekiwany był prawdziwy wysyp folkloru internetowego w rzadszych odmianach językowych, jaki nastąpił w ostatnim czasie. Ktoś dociekliwy pewnie przypomni, że na przykład śląska godka obecna jest w internecie od dawna ? to prawda, ale dopiero folklor w postaci  memów internetowych (konkretnie image macro) reduplikujących się na potęgę na portalach społecznościowych zainteresował tą mową szeroką publiczność, także tę bez śląskich korzeni.

Sprawą zainteresowałem się z dwóch powodów. Po pierwsze, w projekcie Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej (http://jezyki-rp.amu.edu.pl/) tworzę profile zagrożonych odmian językowych, w tym m.in. wspomnianych niżej odmian podlaskich. Po drugie, w bab.la GmbH (http://bab.la) śledzę bieżące wydarzenia w dziedzinie języka (zabrzmiało bardzo doniośle ;-)).

Jak się wydaje, wszystko zaczęło się od góralskich memów (https://www.facebook.com/photo.php?fbid=545174402199699) ze Skalnego Podhala. Ponieważ Podhale zawsze było jednym z najpopularniejszych regionów turystycznych kraju, większość mieszkańców Polski jest świadoma jego językowej unikalności. Zawsze dość tradycyjni, Górale od dawna byli niejako w centrum polskiej tożsamości ? już w XIX wieku Henryk Sienkiewicz użył elementów ich mowy do archaizacji języka swoich powieści historycznych. Wedle stereotypu Górale przede wszystkim mazurzą, a więc wymawiają ?ż? jak ?z?, ?sz? jak ?s? itp., ale ich gwara jest znacznie bardziej złożona, niż to, co potrafią udawać aktorzy serialu ?Szpilki na Giewoncie? (http://www.youtube.com/watch?v=Pi24Ji5amv4&t=1m43s ? udawane mazurzenie zwykle łatwo rozpoznać po wymowie ?z? w miejsce standardowego ?rz?, co nie ma uzasadnienia diachronicznego).

Następnie kolej z memami przyszła na Ślązaków (http://www.facebook.com/Slonskisuchar). Rosnąca świadomość własnego dziedzictwa etnicznego i językowego wśród Ślązaków sprzyja od pewnego czasu głosom o szersze oficjalne uznanie. W tym kontekście pewnym sukcesem było stworzenie jak najbardziej poważnej śląskiej wersji Wikipedii (http://szl.wikipedia.org/). Choć już ta cieszyła się dużą popularnością w pewnych pozaśląskich kręgach, to dopiero internetowy śląski humor połączony z będącą obiektem wielu stereotypów śląską godką zadziałał jak magnes nie tylko na Ślązaków, ale i na wszystkich innych, którzy choćby na poły rozumieją tamtejszą mowę. Śląskie wyrażenie ?ż?dyn niy wiy? (nikt nie wie) (https://www.facebook.com/photo.php?fbid=435696543153283) stało się na tyle modne, że zaczeło się pojawiać nawet w zupełnie nieśląskich kontekstach (np. http://lukaszlachecki.natemat.pl/54269,disco-polo-sprzed-rzadow-jerzego-buzka).

W grudniu, kiedy nikt nie oczekiwał, że jeszcze cokolwiek ciekawego pojawi się przed Nowym Rokiem (a ja właśnie czyniłem ostatnie szlify w profilu podlaskim dla projektu Dziedzictwo), przyszła nowa fala z Podlasia. Język używany przez #Howorymo Po Swojomu# (http://www.facebook.com/howorymoposwojomu) należy do grupy wschodniosłowiańskiej, co czyni ich memy nieco bardziej hermetycznymi. Osobom mówiącym po polsku, a nigdy nie uczącym się rosyjskiego, czy ukraińskiego na pewno jest je trudniej zrozumieć. Pomimo że podlaska mowa używana jest od wieków, do dziś nie ma nawet jednej powszechnie akceptowanej nazwy; wręcz przeciwnie, posiada niezliczoną liczbę nazw i powiązanych ze sobą etnicznych narracji. Najczęściej określa się ją jako swoją albo prostą mowę z Podlasia.

Kolejny przykład pochodzi zza północno-wschodniej granicy, ale za to z obszaru, którego mowa powinna być dla tutejszych czytelników dość zrozumiała bez specjalnego przygotowania. Już od 2011 roku działa w portalu Facebook strona Pulaki z Wilni (https://www.facebook.com/pulakiziwlni?fref=ts), która publikuje memy w wileńskiej gwarze języka polskiego. Strona warta jest polecenia wszystkim tym, którzy po niedawnej publikacji Słownika mówionej polszczyzny północnokresowej pod red. prof. Irydy Grek-Pabisowej, zainteresowali się, jak ta polszczyzna kresowa dzisiaj właściwie wygląda (bo żeby dowiedzieć się jak brzmi, polecam wyprawę do Wilna).

Podane tu przykłady są najbardziej nośne przez swoją wizualną atrakcyjność, ale podobnych inicjatyw jest więcej ? jak choćby Poznańska Gwara ? Blubromy po naszymu (http:// www.facebook.com/poznanskagwara).

Czy humor internetowy może przynieść odrodzenie lokalnych języków i dialektów? Etnolekty, gwary, języki mniejszości długo kojarzono z tańcami ludowymi i starszym pokoleniem. Etniczne memy wniosły w ten świat nieco świeżości, ale czy zainspirują internetowych fanów, by zrobili krok dalej i zaczęli używać rdzennej mowy na co dzień? Czas pokaże, a językoznawcy chętnie się temu przyjrzą.

Wojtek Gutkiewicz

AKWIZYCJA MOWY: CZY DA SIĘ WPŁYNĄĆ?

Akwizycja mowy w skrócie: dziecko rodzi się z wgranym oprogramowaniem językowym. Jego aktywacja polega na stopniowym wzroście i różnicowaniu zasobów językowych w interakcji z otoczeniem. Ów proces przechodzi przez różne fazy nie mające jednak wiele wspólnego z imitacją. Mowę opanowujemy w dużej mierze niezależnie od stopnia intensywności kontaktów z najbliższymi ? dziecko otoczone troskliwą opieką i uwagą całej licznej inteligenckiej rodziny i dziecko meneli kompletnie nie interesujących się jego rozwojem opanują język w podobnym czasie i tak samo biegle. Rzecz jasna, viagra order będą mówiły „swoimi” językami. Będą się różnić bogactwem słownictwa, to oczywiste. Ale już nie sprawnością w komunikowaniu się. Bowiem, jak pokazuje historia, prymityw potrafi nas zabajerować lepiej od profesora uniwersytetu.

Imitacja ma tu, oczywiście, swe miejsce ?  dziecko uczy się słów zasłyszanych (choć także używa słów przez siebie stworzonych). Jednak  jej rola jest marginalna.

W sumie więc, zamiast mówić o uczeniu się języka przez dziecko, powinniśmy raczej mówić, że dziecku ROŚNIE język (tak jak rosną mu ząbki czy włosy). Zupełnie  niezależnie od tego czy tatuś  jest łysym jąkałą czy kudłatym gadułą.

Ciekawe, że trochę inaczej widzą to psychologowie. Zaprzyjaźniona psycholog (i mama rocznego chłopca), aż jęknęła:

„Ale Pan pojechał! (…) wpływ rodziców jest ogromny. Np. dzieci drugie mówią później i używają mniejszego zasobu słów niż pierwsze, ponieważ mają mniej interakcji z dorosłymi, musząc dzielić się nimi z rodzeństwem. Są badania podłużne, w których wykazano, że konkretne wzorce zachowań komunikacyjnych matek, stosowane od niemowlęctwa, korelowały bardzo silnie z większymi kompetencjami komunikacyjnymi dzieci przedszkolnych.”

Na to ja: „Zgoda, ale czy ta korelacja przetrwa poza wiek szkolny? Wszak większości języka i tak uczymy się od rówieśników. Psychologowie chyba przeceniają wpływ wczesnego dzieciństwa na rozwój albo nie doceniają możliwości skompensowania braków w latach późniejszych. Trochę po inżyniersku: jak zrobisz (dziecku) AB, to osiągniesz efekt XY. A jeszcze trzeba pamiętać o roli przypadku w dziedziczności ? już ksiądz Mendel wskazywał na to przy swoich groszkach.”

W sumie pozostaliśmy przy swoich zdaniach, co tak podsumowałem mową wiązaną:

***

Psycholożka tak lingwistę łaje:

Psychowiedzy waści nie dostaje,

czego, może, jest prosta przyczyna,

żeś, dziecięciem, nie dosyć otrzymał,

w interakcjach, na półkulach zwojów,

aż w mentalnym utkwiłeś zastoju.

 

Na to on: Ach, już inny nie będę,

lecz pamiętam, co mówił ksiądz Mendel:

Rozwiązując groszkową szaradę,

musisz także uwzględnić przypadek.

Więc choć spinasz się dla dziecięcia,

sukces często zależy od szczęścia.

***

A co sądzą o tym szczęśliwi rodzice z naszej lingwistycznej społeczności? Ci zwłaszcza, którym trafia się akwizycję mowy obserwować właśnie teraz u siebie w domu?

Alfa i omega. Początek i koniec.

Pomysł stworzenia wpisu blogowego na temat języka greckiego, to pomysł z goła niedorzeczny. Tysiące lat historii i niepoliczalne woluminy rozpraw naukowych miałyby stać się przedmiotem skromnej notki? Oczywiście, że nie, to przecież rzecz niemożliwa. Coś jednak napisać warto… Oto myśli, jakie pojawiają się w mojej głowie, kiedy piszę ten tekst.

Zacznę od rozmiaru, a może raczej od bezmiaru pojęcia:  język grecki. Ponad trzy tysiące lat continuum helleńskiego – oto obszar eksplorowany przez różnych specjalistów. Mimo jego ogromu, w ujęciu chronologicznym i geograficznym, trudno wyznaczyć w tym okresie jednoznaczne cezury, które mówiłyby, że tu się kończy jedna epoka a tam zaczyna kolejna, albo że dotąd sięga określone zjawisko i nie dalej.

Jak zatem udźwignąć ponad trzy tysiące lat, trzy kontynenty i różne religie obecne w wielowiekowej historii Grecji i jej języka? Jedynym adekwatnym do tego narzędziem, a jednocześnie wehikułem w czasie i przestrzeni, jest właśnie język. To na nim odcisnęły piętno dzieje historyczne, polityczne, społeczne i kulturowe, widoczne w strukturach języka greckiego.

Ktoś może w tej sytuacji pomyśleć: Język grecki…? I zaraz sam sobie odpowie: Nie, dziękuję, toż to same problemy. Bo to i długa historia, i ogrom literatury, i wreszcie dziwne litery. Taki sceptyk może mieć trochę racji, bo istotnym problemem zdaje się być już samo nazywanie języka greckiego. Rzecz w tym, że podobnie, jak termin „Grecja”, tak i termin „język grecki” budzi skojarzenia związane z Grecją starożytną. Tymczasem, o czym niekiedy się zapomina, współczesna Grecja i Cypr to nie archaiczne poleis, a język grecki dzisiaj to język nowogrecki (dla jasności, dla odróżnienia go od greki starożytnej, czy koiné).  Dlatego badacz współczesnej Grecji to neohellenista, a nie archeolog czy filolog klasyczny. Oczywiście neohelleniści współpracują z tymi specjalistami i absolutnie nie odcinają się od starożytnych korzeni. Jednak jednym z kluczowych zagadnień neohellenistyki jest wyznaczenie sobie granic, a dokładniej miejsca początkowego badań,  za który przyjmować można schyłek epoki bizantyńskiej, a symbolicznie – zdobycie Konstantynopola. Continue reading

Co daje etnolingwistyka?

Już na wstępie wypadałoby napisać, doctor że będzie bardzo subiektywnie, ambulance mało naukowo i niezupełnie językoznawczo. Będę pisać po prostu o sobie w kontekście swojego życiowego wyboru. Jeżeli ktoś nie ma ochoty czytać wynurzeń doktorantki V roku i byłej studentki etnolingwistyki ? to nie musi. Dziękuję w tym miejscu z uwagę. Zainteresowanych dalszą lekturą zapraszam i jednocześnie przepraszam, dosage że tak o sobie, w pierwszej osobie?

IMG_1522 IMG_3181 IMG_3250 Continue reading

New Roles of Indonesian Language Teaching Program in the 2013 Indonesian National Curriculum : Integrating science and social studies into Indonesian Language classes

Indonesian language (Bahasa Indonesia) learning system in the Indonesian National Education program is entering a new era by being given a tougher role in the new curriculum starting from next July 2013. This change would be a result of an experimental effort as the Indonesian government through its Ministry of Education and Culture is attempting to tackle the problem of declining education quality in the country and preparing students to keep pace with global challenges by restructuring the curriculum for elementary and secondary schools. One of the change is to remove science and social studies from the list of separate subjects and incorporate them as part of Indonesian Language class for the first, drugs second and third year of elementary school. This has been a controversial decision of the government and generated hot discussions of pros and contras throughout Indonesia whether it would be a bright solution or rather a fatal blunder on the cost of many stakeholders. Continue reading

O LIMERYKACH (2) – najważniejszy RYTM

Co ważniejsze w poezji – rym czy rytm? Rzecz jasna RYTM, o czym zaświadczają niezliczone udane wiersze z rymami niedokładnymi oraz to, że KAŻDE zakłócenie rytmu psuje wiersz nieodwołalnie. Czy rytmu można się nauczyć? Ma się go w głowie, jak talent do muzyki czy rysowania, ale przecież daje się rozwijać – dziecko, które najpierw słucha, potem słucha i powtarza, wreszcie samo czyta klasyków takich jak Krasicki, Tuwim czy Brzechwa, z pewnością wzmocni w sobie poczucie rytmu poezji. Dziecko, które zamiast tego ogląda kreskówki, niekoniecznie.

To przykład – piszemy limeryk o… Szamotułach, gdzie ostatnio byłem na zjeździe rodzinnym. Taka prywatna tradycja – zjazdy odbywamy w różnych miejscowościach i z każdej musi być łagodnie frywolny limeryk w tonacji poezji biesiadnej.

Rytm mamy w głowie – szukamy rymu do Szamotuł – nie muszą być dokładne: bon motu, kłopotu, przedmiotu, polotu, etc, etc. Akurat Szamotuły są łatwe, zatem do dzieła:

Bla, bla BLA, maturzystka z Szamotuł

bla, bla, BLA; bla, bla, BLAbla  kłopotów

[dwie krótkie – pisze się  na końcu]

bowiem w łóżku masz więcej polotu. Continue reading